niedziela, 4 sierpnia 2013

Odcinek 12

No więc tak dzisiejsza notka będzie nieco dłuższa niż poprzednie z tego powodu iż wyjeżdżam we wtorek i nie wiem czy wtedy jeszcze uda mi się wrzucić kolejny odcinek, dlatego przez te kilka dni będziecie musieli nacieszyć się tym :) Coś tak sądzę, że w środę gdy się tam już oporządzę w nowym miejscu to napiszę kolejnego posta (nic wam nie obiecuję, ale postaram się hehe) podobno będę tam miała dostęp do internetu, także no zabiorę ze sobą laptopa i jakby co to po prostu na dniach oczekujcie "pechowego" odcinka hehe. Zobaczymy czy 13 dla naszych bohaterów też będzie pechowa. ;) Jak na razie przejdźmy do dzisiejszego, dwunastego odcinka, którego dedykuję wam wszystkim czytającym i komentującym bloga, miłego czytania :~) 
***
Kolejny słoneczny, spokojny dzień w LA. Lecz nie dla niego. Ciemnowłosy siedział w kuchni zastanawiając się nad tym co jego dziewczyna miała na myśli pisząc mu minionego dnia takiego sms'a. W nocy prawie nie zmrużył oka, także w tym momencie nie był w najlepszym stanie. Zaspany bawił się łyżeczką od kawy, która stała centralnie przed nim. Obracał ją pomiędzy palcami zamaczał w kawie i kręcił nią dookoła, aby później znów ją wyjąć i kiwać nią w przód i w tył.
- Co Ty człowieku robisz? Zachlapałeś cały stół. - Naskoczył na niego młodszy brat biorąc do ręki jakąś ścierkę. Tym samym wyrywając go z przemyśleń. Wytarł plamę i odłożył tkaninę z powrotem na miejsce.
- Przepraszam. - Odpowiedział starszy Kaulitz. - Po prostu chcę już mieć tą rozmowę z Rią za sobą, stresuję się. - Ciemnowłosy westchnął.
- To normalna rozmowa Tom.. Może chce obgadać sprawy związane z dzieckiem wiesz ciuszki, łóżeczko, kolor ścian w pokoju. - Wymieniał blondyn wyjmując z szafki chleb. Nagle zatrzymał się z palcem uniesionym delikatnie w górze. - A może... Ona chce jakoś przekonać Cię do ślubu? Tom musisz być pierwszy! Musisz... Musisz dziś się jej oświadczyć. - Wyskoczył nagle z pomysłem Bill na co jego brat otworzył szeroko oczy. Nie chciał jeszcze wchodzić w to całe małżeństwo choć wiedział, że czy tak czy tak kiedyś to będzie musiało nastąpić. Westchnął ciężko opierając się łokciami o stół.
- Bill czy to nie za szybko? - Spojrzał na swojego brata który zapychał się kanapką z serem.
- Nie, ten czas jest odpowiedni. - Powiedział z buzią pełną jedzenia.
- Na co odpowiedni? - Spytała ciemnowłosa koleżanka Billa wchodząc do pomieszczenia. Tom spojrzał się na nią z jeszcze większym zaskoczeniem niż na pomysł Billa ze ślubem.
- Oho no to nieźle. - Powiedział spoglądając na swojego brata. - Bill możemy pogadać?
- Przecież cały czas rozmawiamy. - Odpowiedział Bill.
- Chodź na chwilę do salonu. - Zarządził starszy Kaulitz kierując się dużym korytarzem do pięknego dobrze umeblowanego salonu, z cudownym widokiem. Jego brat pokierował się za nim. - Co to ma być? - Spytał szeptem ciemnowłosy. - Co ona tutaj robi?
- Ina przyszła tu do nas na kilka nocek.. Spotkaliśmy się wczoraj, opowiedziała mi, że ma trudną sytuację w domu, że nie ma pieniędzy.. Musiałem ją przygarnąć.
- Bill ale jak Sabrina się dowie to..
- Ona już wie. - Odpowiedział spokojnie blondyn.
- I co? Jak zareagowała?
- Była... Nieco wściekła bo zastała nas w dwuznacznej sytuacji. Ina była podpita..
Tom pokręcił głową na słowa swojego brata.
- Ty jesteś jakiś głupi! Ina Cię tylko wykorzystuje. Wykorzystuje to, że Ty jesteś czuły.. Bill opamiętaj się bo ta dziewczyna Ciebie zniszczy, zniszczy Twój związek. Chcesz tego? Na górze masz cudowną, zgrabną dziewczynę i uwierz mi gdybyś nie był moim bratem a ja byłbym bez dziewczyny to Sabrina byłaby już moja. Ina zniszczy tylko relacje pomiędzy wami swoją obecnością.. - Dokończył Tom i opuścił salon. Nie chciał już dalej wysłuchiwać tłumaczeń Billa, był wrogo nastawiony do Iny tak samo jak Sabrina, która w tym samym momencie zeszła na dół ubrana w zwiewną sukienkę koloru morskiego sięgającą do kolan  i białą bluzkę na ramiączka. Tom zilustrował ją wzrokiem i uśmiechnął się.
- Hej. - Powiedział do dziewczyny.
- Witaj. - Odpowiedziała mu z uśmiechem. Obydwoje usiedli przy kuchennym stole i spojrzeli na panoszącą się po domu Inę.
- Bill! - Krzyknęła ciemnowłosa.
- Słucham? - Głos Billa dobiegł z salonu. Widocznie postanowił tam zostać po rozmowie z Tomem.
- Mam zamiar znaleźć jakąś pracę, pojechałbyś ze mną? Bo wiesz nie chcę naciągać waszej gościnności i chcę szybko zarobić. – Mówiła ciemnowłosa.
- Jak chcesz szybko zarobić to idź pod lampę. – Wymamrotała Sabrina z grymasem na twarzy. Tom uśmiechnął się na jej słowa.
- O tym samym pomyślałem, piąteczka. – Powiedział ciemnowłosy przybijając piątkę z brunetką.
- Pewnie, z chęcią. – Każde słowo Billa wypowiedziane w stronę Iny sprawiały brunetce ból. Nie chciała, aby jej chłopak spędzał czas z jakąś inną dziewczyną. Oczywiście mógł mieć przyjaciółki, ale po tym w jakiej sytuacji zastała ich w nocy nie ufała dziewczynie.
- A moglibyśmy pojechać na jakieś małe zakupy? Wiesz.. Nie mam wcale ciuchów prócz tych, które mam na sobie. Oczywiście oddam Ci pieniądze tylko jak je zarobię.
- Nie ma sprawy. – Odpowiedział dziewczynie blondyn z uśmiechem.
- Co?! – Sabrina ze zdziwieniem wyszła do korytarza w którym stał Bill z Iną. – Słuchaj koleżanko. To że tutaj mieszkasz, i spędzasz czas z moim chłopakiem to spoko, na to mogę przymknąć oko. Ale nie będziesz ciągnęła od niego pieniędzy! Bill co Ty w ogóle wyrabiasz?
- Sabrina spokojnie. – Chłopak podszedł do brunetki łapiąc ją za ramiona. – Ina jest spłukana, nie ma tutaj nikogo ani niczego, trzeba jej jakoś pomóc. Przecież nie pójdzie na rozmowę kwalifikacyjną w takich codziennych ubraniach no daj spokój.
Brunetka tylko delikatnie zacisnęła usta powstrzymując się przed wypowiedzeniem słów, których za pewne później by żałowała.
- A róbcie sobie co chcecie. – Powiedziała ze złością wbiegając po schodach. Wbiegła do sypialni Billa i usiadła na łóżku.
- Poczekaj Bill zapomniałam czegoś z góry. – Powiedziała ciemnowłosa kierując się po schodach na górę. Wszystko miała przy sobie, to była tylko wymówka, aby móc powiedzieć coś Sabrinie, coś co zniechęci ją do Billa. Skierowała się do pokoju w którym była Sabrina.
- A Ty tu czego? – Spytała brunetka patrząc na dziewczynę z mordem w oczach.
- Chciałam Ci tylko powiedzieć, że Bill był kiedyś moim chłopakiem.. Wczoraj, gdy byliśmy na imprezie nieźle się ze mną bawił..
Sabrina zacisnęła pięści, nie chciała dać się sprowokować dziewczynie.
- Widać, że nie potrafisz go zaspokoić. Poza tym powiem Ci jeszcze jedno. Niedługo Bill i tak od Ciebie odejdzie.
Brunetka na te słowa parsknęła śmiechem.
- Śmieszna jesteś. Dlaczego niby miałby to zrobić?
- Bo jestem z nim w ciąży. Spotykamy się już od paru miesięcy, nic Ci nie mówił? – Ina spojrzała dumna na Sabrinę z szyderczym uśmiechem. Tego brunetka już nie wytrzymała. Rzuciła się na swoją rywalkę.
- Ty niewdzięczna suko! – Powiedziała uderzając ciemnowłosą z pięści w twarz.
Bill i Tom słysząc hałasy na górze nieco się zaniepokoili. Wbiegli szybko po schodach i to co zobaczyli przekroczyło ich najśmielsze oczekiwania. Sabrina okładała Inę jak jakiś worek treningowy. Chłopacy szybko zareagowali rozdzielając dziewczyny. Bill złapał się za Inę a Tom za Sabrinę, od razu zauważył, że dziewczyna płacze. Ale nie tak jak zwykle, łzy lały się jej strumieniami.
- Co Ty wyrabiasz dziewczyno?! – Krzyknął Bill do Sabriny.
- Co ja wyrabiam?! Może Ty mi powiedz o swoich upojnych nocach z Iną i jeszcze może z jakimiś innymi panienkami? No ile już zaliczyłeś?! Ja byłam tą kolejną do kolekcji?! – Brunetka także krzyczała. Emocje przepełniły ją całą, od góry do dołu. Nie wiedziała co w tej sytuacji ma robić.
- O czym Ty mówisz? – Zapytał Bill. Chłopak nie wiedział o co chodzi.
- Jesteś z nią w ciąży! – Krzyknęła brunetka. – To znaczy ona jest z Tobą. Z resztą nieważne! Mam was wszystkich dość! – Dziewczyna wyrwała się Tomowi z uścisku i wybiegła do ogrodu. Do bliźniaków nie docierało co się tutaj stało. Ale to na tą chwilę nie było najważniejsze. Twarz Iny nie wyglądała najlepiej. Wokalista postanowił zabrać ciemnowłosą do szpitala. Sabrina czekała tylko aż odjadą, wiedziała, że wtedy na spokojnie będzie mogła porozmawiać z Tomem. Myślała, że on może coś wiedzieć. Weszła do domu cała zapłakana. Powędrowała do salonu, zastała tam gitarzystę siedzącego na kanapie ze splecionymi dłońmi pomiędzy nogami. Chłopak wstał podszedł do niej i objął ją, najmocniej jak potrafił.
- Nie płacz, to nieprawda co ona wygaduje. Zawsze kłamała..
- Tom może to nie jest kłamstwo? Ona mówiła to tak wiarygodnie.. Ja nie wiem co mam robić. Jest tu tylko jedną noc i kawałek dnia..
- I już wysłałaś ją do szpitala. – Zaśmiał się Tom, ale ten żart nie poprawił Sabrinie humoru mimo to uśmiechnęła się delikatnie po słowach ciemnowłosego wtulając się bardziej w jego miękką bluzę.
- Ria ma szczęście mając Ciebie.. – Wyszeptała przez łzy. Gitarzysta tylko przejechał kilkakrotnie ręką po jej plecach.
- A Bill jest szczęściarzem, że znalazł sobie taką kobietę jak Ty… - Wyszeptał Tom do ucha brunetki. Na chwilę emocje opadły. Sabrinie spłynęły z oczu ostatnie łzy i wraz z Tomem spojrzeli sobie w oczy. Nagle coś ich pokusiło, to było silniejsze od nich. Zbliżyli się do siebie złączając swoje usta w namiętnym pocałunku. Brunetka założyła ręce za szyję starszego bliźniaka a ten objął ją w talii. Trwali tak przez chwilę w głębokich pocałunkach, gdy nagle dziewczyna odsunęła się od chłopaka. Obojgu było głupio, ponieważ wiedzieli, że robią źle, że nie powinno dojść w ogóle do takiej sytuacji. Żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć.
- Jezu… - Wyszeptała po chwili Sabrina przejeżdżając ręką po swoich włosach. – Ja lepiej pójdę na górę. – Dodała i w kilka sekund znalazła się w pokoju Billa. Tom spoglądał chwilę za dziewczyną. Mimo, że wiedział iż zrobił źle to podobało mu się to. Ale po chwili postanowił zapomnieć o całej sprawie, wyszedł z domu, aby zakupić dla Rii oświadczynowy pierścionek.
W tym samym czasie Sabrina biła się z myślami: pobicie Iny, ciąża, krzyk Billa, i do tego jeszcze ten cholerny pocałunek. W pokoju unosił się zapach perfum blondyna co jeszcze bardziej nie dawało brunetce spokoju. Łzy ponownie napłynęły jej do oczu i zaczęły spływać po delikatnie zarumienionych policzkach.
- Ona jest z nim w ciąży… Ku*wa dlaczego ona?! Dlaczego on tak mnie wykorzystał? Co ja mu zrobiłam? – Pytała siebie na głos. Nagle wstała z łóżka na którym siedziała, powędrowała do toalety. Do ręki wzięła maszynkę do golenia. Szybko ją rozwaliła i tym razem w jej ręce znajdowało się tylko ostrze.
- Nie chcę tak żyć. Myślałam, że Bill jest inny.. Że nie idzie do łóżka z każdą napotkaną panienką.. Jednak się myliłam! Ku*wa jaka ja byłam głupia! Te wszystkie miłe słowa, te komplementy które mi prawił, to wszystko było na pokaz! Nie wybaczę mu tego! Nigdy mu tego nie wybaczę, mam wszystko w dupie, a najbardziej Billa! Słyszysz Kaulitz! Mam Cię w dupie! Układaj sobie teraz życie z tą suką, życzę wam szczęścia. – I ciach. Dziewczyna przejechała dwa razy ostrzem po swoich żyłach. Krew zaczęła wyciekać i spływać po jej ręce plamiąc przy tym sukienkę i bluzkę. Brunetka zaczęła opadać z sił. Przysiadła opierając się o wannę gdy nagle do pokoju wszedł Bill. Nie wiedział jeszcze co w tym czasie dzieje się z jego dziewczyną.

- Sabrina jesteś tu?! – Krzyczał. – Sabrina! Wiem, że źle zrobiłem, wybacz mi… Myślałem, że Ina się zmieniła… Nie jest ze mną w ciąży chciała Cię tylko sprowokować. Jutro odwiozę jej rzeczy i nie będzie miała czego u nas szukać. Wybacz mi. – Po tych słowach blondyn zajrzał do łazienki. Ten widok go przeraził. Długonoga brunetka siedziała oparta o wannę z głową delikatnie przekrzywioną w bok a z jej ręki sączyła się krew. Podbiegł do dziewczyny klękając przy niej i wyrzucając ostrze z jej dłoni. – Sabrina! Sabrina kochanie słyszysz mnie?! – Na słowa Billa brunetka tylko mruknęła, ale to był dobry znak – znak, że dziewczyna jeszcze żyje. Nie tracąc czasu chłopak złapał za swoją czystą koszulkę i obwiązał ją na ręce dziewczyny. Wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka, aby tam doszła do siebie. Zrobił jej okład. Smutny usiadł obok niej obwiniając siebie o całe zajście. 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Odcinek 11

Z dedykacją dla Nikoli :) 

***
Z kuchni po całym domu rozchodziły sie opary pysznej, domowej zupy. Przy kuchence stała długonoga brunetka, mieszała coś w garku. Podszedł do niej blondyn, położył dłonie na jej ramionach i zjechał w dół całując ją przy tym w policzek. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się ciepło nie przerywając swojej poprzedniej czynności.
- Świetnie pachnie, co to? - Zapytał Bill zaglądając do garka.
- Pomidorówka. - Odpowiedziała a chłopak uniósł brwi do góry, nigdy wcześniej nie słyszał tej nazwy, widocznie jego mama jakoś inaczej nazywała tą zupę. Usiadł przy stole i westchnął.
- Co jest? - Spytała dziewczyna odwracając się twarzą w stronę wokalisty.
- Tom przegiął z alkoholem... Wybacz, że go nie powstrzymałem i Ci tak wtargnął do pokoju..
- Nic się nie stało, przecież byłam zakryta.
- A gdybyś nie była? - Blondyn spojrzał na nią podejrzliwie.
- Gdybym nie była to wtedy byśmy się tym martwili. Ale byłam więc nie zaprzątaj tym swojej główki. - Brunetka uśmiechnęła się podchodząc do chłopaka i tym razem to ona złożyła pocałunek na jego policzku co ucieszyło Billa. - Idź na górę zobacz czy Tom śpi. Jeżeli nie to zawołaj go na obiad. - Dodała z uśmiechem.
- Dobrze. - Zadowolony Bill wbiegł w podskokach na górę, jak małe dziecko. Powędrował dość długim korytarzem do drzwi, które prowadziły do pokoju starszego Kaulitza. Zapukał cicho i wszedł do środka. Jego brat leżał na łóżku bez sił do czegokolwiek.
- Cześć. - Powiedział cichym głosem, na co jego brat odpowiedział mu mruknięciem. - Przyszedłem, bo chciałem Ci powiedzieć, że Sabrina ugotowała obiad i ona kazała się zapytać czy masz chęć zjeść. - Mówiąc to Bill usiadł na łóżku swojego brata.
- Ale co jest na obiad? - Zapytał Tom odwracając się na plecy.
- Zupa pomidorowa. - Powiedział Bill. Jego brat zareagował tak jak on sam wcześniej. Blondyn uśmiechnął się cicho wzdychając. - Ale się doprawiłeś, co?
- Weź nic nie mów...
- Z kim Ty tam wczoraj tak imprezowałeś?
- Nie wiem.. - Powiedział  ciemnowłosy przecierając oczy. - Była tam Ines, Julia , jakaś blondynka i jeszcze dwie jakieś inne panny.. - Wymamrotał.
- Ines? - Zdziwił się Bill. Tak nazywała się jego pierwsza dziewczyna, dawno się z nią nie widział, ani nie rozmawiał. Chciałby zobaczyć czy zmieniła się po tylu latach.
- Tak, ta Twoja laska. - Odpowiedział mu brat. Po jego słowach Bill poczuł w sobie ciepło, takie ciepło, które czuł tylko gdy był z Sabriną. Czyżby uczucie do Ines powróciło? - Dała mi swój numer. Nie wiem dlaczego. Ale chyba Tobie się bardziej przyda. - Powiedział gitarzysta wyciągając z kieszeni mnóstwo karteczek. Sam zdziwił się, gdy zobaczył ile ich jest. Po chwili znalazł kartkę z imieniem byłej miłości Billa i podał mu ją. - Tylko schowaj to przed Sabriną. - Tom puścił bratu oczko i uśmiechnął się. Blondwłosy siedział na łóżku i wpatrywał się w kartkę z uśmiechem. Przed oczami miał ją, piękną, roześmianą ciemnowłosą dziewczynę. Wspomnienia wróciły. Widział ją idącą w jego stronę i siadającą obok niego na lekcji. - To było ich pierwsze spotkanie.  Widział jak zachwyca się jego śpiewem na szkolnym występie jego i Toma. Widział jak podbiega do niego i wtula się jeszcze wtedy w jego nie umięśnioną klatę. Łza zakręciła mu się w oku, ale szybko ją otarł. Schował kartkę do kieszeni i wyszedł z pokoju brata. Zszedł na dół i zasiadł przy stole, który był już zastawiony.
Tym czasem Tom zwlókł się z łóżka. Wziął do ręki telefon z zamiarem zatelefonowania do swojej ukochanej. Dawno nie rozmawiali a tęsknił za nią, nie miał pojęcia dlaczego ona do niego nie dzwoni. Wykręcił numer i nacisnął zieloną słuchawkę. Czekał, czekał i czekał lecz nikt nie odbierał. Próbował się dodzwonić jeszcze dwa razy, lecz nic - cisza. Westchnął tylko rzucając telefon na łóżko i wyszedł z pokoju. Powędrował na dół do jadalni i razem z Sabriną i Billem zajadali się zupą.
***
„Tom nie mogę tak dłużej tego ciągnąć.. Musimy porozmawiać, jutro przylatuję do Ciebie” – Taką wiadomość przeczytał gitarzysta powróciwszy z obiadu, była od Rii. Chłopakowi serce podeszło do gardła. Nigdy jeszcze się tak nie czuł, było mu nie dobrze. „Czy ona chce ze mną zerwać?” – Ta myśl chodziła chłopakowi po głowie przez resztę popołudnia. Rzucił się na łóżko i z telefonem w ręku leżał tak wpatrzony w ścianę. Po kilku godzinach do jego pokoju wszedł blondyn ubrany w ciemnozieloną koszulkę i szare rurki. Od razu zauważył, że z jego bratem jest coś nie tak. Leżał z grobową miną na łóżku.
- Co jest? – Zapytał wokalista siadając na łóżku. Ciemnowłosy nic nie odpowiedział, pokazał bratu tylko telefon z wiadomością. Billa zamurowało. Tak jak i jego brata zaskoczył ten sms. Przecież Rii było dobrze z Tomem. Czego nie mogła ciągnąć? Na jaki temat chce z nim rozmawiać? Przez chwilę blondyn zastanawiał się co powiedzieć, nie chciał palnąć jakiejś głupoty bo wiedział, że to nie jest stosowne do sytuacji.
- Tom… To na pewno nic poważnego. Przecież dobrze wam się układa, jesteście szczęśliwi, nie możecie wyżyć bez siebie sekundy, będziecie mieli dziecko..- W tym momencie Bill zakończył swoją wypowiedź a ciemnowłosy podniósł się z łóżka zdziwiony.
- Tu chodzi o dziecko! Pewnie poroniła! Boże.. – Tom zaczął chodzić po pokoju cały w nerwach. – Dlatego tyle siedzi u tych rodziców! A ja głupi jeszcze jestem tutaj, powinienem przy niej być i ją wspierać a tym czasem latam sobie po imprezach! Jakim ja jestem debilem…
- Tom, Tom spokojnie… - Bill wyciągnął ręce w stronę brata i złapał go za ramiona. – Tu nic nie jest pewne. Połóż się i poleż, ja zawołam do Ciebie Sabrinę. Tymczasem ja muszę wyjść na parę godzin..
- A Ty gdzie się wybierasz?
- Y no.. pozałatwiać różne sprawy, nieważne. – Zakłopotany Bill wybiegł z pokoju a po chwili do środka weszła długonoga brunetka. Westchnęła cicho siadając na łóżku ciemnowłosego. Przejechała ręką po jego ramieniu delikatnie się uśmiechając.
- Tom… Ria na pewno nie miała nic złego na myśli pisząc tego smsa. Nie będę Ci mówić, że wszystko będzie dobrze bo to głupie gadanie. Ale powiem Ci, że na pewno to nie jest coś przez co musisz się aż tak martwić. To na serio nic takiego.
- Ach sam już nie wiem.. – Tom usiadł na łóżku obok dziewczyny swojego brata przejeżdżając ręką po swoich włosach.
- Czego nie wiesz? – Dziewczyna spojrzała mu w oczy.
- Ja po prostu.. Nie.. Nieważne.
- Powiedz..
- Nie teraz.. – Powiedział smutno i lekko zdenerwowany wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Co się później okazało Tom kompletnie opuścił dom. Brunetka została sama w wielkiej willi.
***
- Hahahahaha Bill no weź przestań, aj Ty żartownisiu.
- Teraz bądź cicho, nie możesz nikogo pobudzić.
- Ale kogo ja bym tu miała pobudzić, no Bill..
- Mówiłem Ci, że mam dziewczynę.
- Ja nią jestem, prawda? – Długowłosa brunetka zaczęła bawić się koszulą blondyna delikatnie stukając obcasem o podłogę.
- Bill? To Ty? – Spytała długonoga brunetka schodząc zaspana na dół po schodach. Widząc Billa w dwuznacznej sytuacji z nieznaną jej dotychczas kobietą od razu się rozbudziła i otworzyła szeroko oczy.
- Sabrina ja Ci zaraz wszystko wytłumaczę… - Jąkał się wokalista.
- No najlepiej to proszę o skróconą wersję tej historii. – Brunetka podparła się rękoma o boki i patrzała morderczym wzrokiem na swojego chłopaka. – Kto to jest? – Dodała ze wściekłością w głosie.
- Bill właśnie… Kto to jest? – Spytała dziewczyna, która dobierała się do Billa wskazując na Sabrinę.
- Sabrina to jest Ines.. Moja koleżanka z dawnych lat. Ma teraz trudną sytuację… Rodzice wywalili ją z domu, przyleciała tutaj z Niemiec i wczoraj przepiła wszystkie pieniądze na dyskotece z Tomem…
- I co? Nadal nie rozumiem dlaczego ją tutaj przyprowadziłeś i dlaczego ta szmata się do Ciebie dobiera? – Pytała Sabrina podchodząc do dziewczyny i odpychając ją od swojego ukochanego.
- Sabrina nie tak ostro. – Uspokajał ją Bill. – Chodź na stronę.- Chłopak pociągnął swoją dziewczynę do kuchni. – Słuchaj.. Ona nie ma pieniędzy, nie ma dachu nad głową, musiałem jej pomóc. – Wyszeptał Bill.
- Słuchaj to nie Twoja wina, że ona przepiła całą swoją kasę, mogła wcześniej nad tym pomyśleć.
- Oj Sabrina.. Ona zostanie tylko na kilka tygodni.. Dopóki nie znajdzie pracy..
- Na kilka tygodni? Czy Ty siebie słyszysz Bill?! Nie mam zamiaru mieszkać z tą… No już nie powiem kim bo zaraz zaczniesz ją bronić. Co jak co nie mam zamiaru z nią mieszkać pod jednym dachem. Jeżeli ona tu zostaje to ja jutro wracam do Hamburga. – Dziewczyna tymi słowami zakończyła rozmowę. Poszła schodami na górę cała we złości. Bill uderzył ze złości ręką w stół. Wiedział, że źle zrobił przyprowadzając tutaj swoją byłą. Na szczęście Sabrina nie wiedziała, że byli kiedyś razem. Miał nadzieję, że nigdy się nie dowie. Odprowadził Ines do jej tymczasowego pokoju, później sam skierował się do swojej sypialni, gdzie w łóżku leżała już zdenerwowana Sabrina. Położył się obok niej obejmując dziewczynę. Ta zdjęła z siebie jego rękę i odsunęła się.
- Sabrina… - Westchnął blondyn. – Ona zostanie tutaj na kilka tygodni…
- Nie rozmawiam z Tobą. – Odpowiedziała stanowczo brunetka.
- Dlaczego?
- Ty się jeszcze pytasz? Nie uzgodniłeś ze mną tego czy możesz ją tu przyprowadzić. A co najważniejsze nie uzgodniłeś tego z Tomem! Jesteś nieludzki.
- Oj Sabrinka.. – Chłopak zaczął całować dziewczynę po szyji. – Przypomnij sobie jak było nam wczoraj dobrze… - Chłopak zjechał na ramię dziewczyny i teraz to ono było obsypywane pocałunkami. Aż ciarki przeszły po ciele brunetki.
- Oh Bill.. – Wymruczała.
- Może tu zostać? – Zapytał nie przerywając swojej poprzedniej czynności.

- No… No dobrze.. – Odpowiedziała składając namiętny pocałunek na ustach swojego chłopaka. Po chwili namiętności zasnęli objęci. 

wtorek, 30 lipca 2013

Odcinek 10

No to macie kolejny odcinek. Z dedykacją dla Charlie ;)  Jeżeli znajdziecie jakieś błędy w tekście uprzedzam BYŁY ONE ZROBIONE CELOWO ;~] 

***
Cała trójka spędziła noc w samolocie. Rano, po 5:00 nie wyspani wylądowali na lotnisku. Każdy był bez sił. Z ledwością pokierowali się po walizki. Gdy już je wzięli Bill zadzwonił po szofera, blondyn najbardziej kontaktował ze światem w tej chwili więc postanowili, że to właśnie on będzie rozmawiał i wszystko załatwiał. Pozostało im tylko czekać. Tom usiadł na ławce, która znajdowała się na lotnisku. Widać było, że jedyne co teraz chce to sen. Sabrina wtuliła się w tym czasie w Billa z zamkniętymi oczami. Wokalista objął dziewczynę i pocałował ją w głowę. Czekaniu nie było końca, po 20 minutach szofera dalej nie było. Tom zasypiał już na ławce a Sabrina w objęciach Billa, który też ledwo co trzymał się na nogach. Ten poranek zapisywał się do najgorszych poranków z życia każdego z tej trójki. W końcu po jeszcze 15 minutach czekania szofer przyjechał. Bill szybko do niego podszedł, aby wypytać co było powodem jego spóźnienia.
- Tom idziemy już. - Zawołała Sabrina.
- Ja tu zostaję. - Wymamrotał Tom wygodnie układając się na ławce co rozśmieszyło dziewczynę. Podeszła do niego z uśmiechem na twarzy.
- Zabawnie wyglądasz. - Powiedziała wpatrując się w ciemnowłosego. Gitarzysta otworzył oczy i uśmiechnął się unosząc brew do góry. Wyglądał wtedy na serio śmiesznie. Taki zaspany Tom z fikuśną minką. Sabrina nie wytrzymywała ze śmiechu. - No chodź już, Bill czeka. - Brunetka chwyciła starszego Kaulitza za rękę i pociągnęła do siebie. Chłopak wstał, ale po chwili ponownie usiadł na ławkę.
- Ja chcę spaać, nie mam siły.. - Ponownie wymamrotał ciemnowłosy.
- Ale popatrz im prędzej wsiądziesz do tego samochodu to czym prędzej znajdziesz się w domu a tam czeka na Ciebie duże, miękkie łóżko z pachnącą pościelą.. Ale jeżeli tak bardzo podoba Ci się spanie na ławce.. - Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i zwróciła swój krok w stronę samochodu. Tom szybko pobiegł za nią. - Wiedziałam, że Cię przekonam. - Dodała.
***
- Słyszałem, że dziś otworzyli nowy klub w LA, szykuje się gruba imprezka. - Powiedział Tom wpadając do dużego, pięknie umeblowanego salonu z oknami z widokiem na ogród, basen i kawałek plaży.
- I wybierasz się tam? - Zapytał Bill z niechęcią spoglądając na brata. Nie chciało mu się dzisiaj nic, a gdy Tom powiedział o imprezie wiedział, że i on będzie musiał na nią iść co jeszcze bardziej pogłębiało jego niechęć do wszystkiego.
- Nie ja, a wszyscy we trójkę się tam wybieramy! - Zakrzyknął starszy Kaulitz.
- Toom.. My nie mamy siły. - Wymamrotała Sabrina.
- Oj chodźcie, pójdziemy napijemy się, potańczymy.. Jak Ria wróci od rodziców już nie będę mógł nigdzie wychodzić, bo ciężarna kobieta w klubie to niefajny widok...
Bill i Sabrina spojrzeli na siebie po czym westchnęli.
- No dobrze pójdziemy. - Powiedział Bill na co jego brat aż podskoczył ze szczęścia. - Ale pod jednym warunkiem, masz nie przeholować z alkoholem.
- Co Ty masz mnie za dziecko?
- Tak Tom...
Po chwili cała trójka bawiła się już w nowo otwartym klubie. Bill i Sabrina tańczyli ze sobą, rozumieli się w tańcu doskonale. Tom zaś siedział przy barze, pił kolejny kieliszek wódki i wpatrywał się w tańczącą parę. Nagle Sabrina podbiegła do niego.
- Co tak siedzisz? No chodź, chodź. - Namawiała go dziewczyna z uśmiechem na twarzy.
- Niee.. Ja nie umiem tańczyć.. - Wzbraniał się Tom przed tańcem.
- Oj daj spokój, nie spróbujesz to się nie nauczysz.
W końcu długonogiej brunetce udało się namówić gitarzystę na taniec w towarzystwie jej samej i Billa.
- No i dobrze Ci idzie. - Zachęcała go dziewczyna. Bill w tym czasie poszedł po drinki dla wszystkich. Przyniósł po jednym dla Sabriny i Toma a sam poszedł wypić go sobie spokojnie przy barze. Tom z Sabriną bawili się w najlepsze, tańczyli co nie przy każdej piosence im wychodziło gdyż ciemnowłosy był już trochę nie w formie. Nagle brunetka spojrzała na bar przy którym siedział Bill, lecz nie był sam. Obok niego siedziała piękna blondynka wdzięcząc się. Łapała go za ręce, za kolana. Sabrina na początku to tolerowała i dalej bawiła się z Tomem lecz po chwili zobaczyła jak blondynka przysuwa się do jej chłopaka co raz bliżej. Wiedziała, że jeżeli nie zareaguje to do czegoś między nimi dojdzie. Szybko podbiegła do blondynki, odepchnęła ją od wokalisty i strzeliła jej z otwartej ręki w twarz.
- Sabrina co Ty robisz?! - Naskoczył na nią Bill.
- A co? Powiedz mi, że Tobie się to podoba jak jakaś obca laska się do Ciebie wdzięczy, przysuwa, łapie Cię za ręce... Myślałam, że Ty Bill jesteś inny, jednak pomyliłam się co do Ciebie. - Dziewczyna ze łzami w oczach wybiegła z klubu. Bill przez chwilę zastanowił się nad tym co wyrabiał z tą blondynką i doszedł do wniosku, że mogło to wyglądać dwuznacznie, ale on nie miał wobec dziewczyny żadnych zamiarów. Szybko wybiegł za brunetką a Tom nadal szalał na parkiecie, widocznie taniec mu się spodobał.
- Sabrina! Sabrina zaczekaj! - Krzyczał blondyn biegnąc za dziewczyną.
- Zostaw mnie!
- Daj mi wytłumaczyć...
Po tych słowach brunetka odwróciła się do swojego chłopaka.
- Co masz mi tłumaczyć? Wszystko widziałam. Zmykaj do tej swojej blondyneczki i życzę wam udanego życia! Po co ja tu do cholery przyjeżdżałam.. Kolejne miasto kolejne zmartwienia.. - Brunetka westchnęła przeczesując ręką swoje włosy i dalej krocząc przed siebie.
- Sabrina, ale ja kocham tylko Ciebie.. Wiem, że może ta sytuacja z Felicją wyglądała dwuznacznie, ale ja na serio nie miałem nic w planach. To Ciebie kocham, to z Tobą chcę być. Jeżeli już mam TO robić to tylko z Tobą.. Nie wiem jakich słów mam użyć, aby powiedzieć, że strasznie mi głupio.. Po prostu Ty tańczyłaś z Tomem a ona się do mnie dosiadła też mi nie było na rękę że tak się do mnie wdzięczyła bo wiedziałem, że jak to zobaczysz to się wściekniesz, ale co miałem powiedzieć? "Ej dziewczyno nie wdzięcz się do mnie ja jestem zajęty?" ...
- Tak właśnie Bill. To miałeś powiedzieć, ale.. - Brunetka zatrzymała się i podeszła do blondyna. - Widzę, że Ci na mnie zależy.. Nie rób już tak więcej.. - Dodała wtulając się w wokalistę. 
- Ej chodźcie tu do nas! Bibka jest w środku a nie na zewnątrz. - Powiedział Tom wychodząc z klubu w towarzystwie kilku pań z dwoma drinkami w rękach. Sabrina i Bill zaśmiali się na ten widok. Nie dość, że rozśmieszył ich fakt, że Tom był kompletnie pijany to jeszcze to jego zachowanie, te ruchy.. Po prostu nie do opisania. Para ponownie weszła do środka i razem z Tomem i jego koleżankami przetańczyli do 2 w nocy. O tej godzinie para opuściła lokal skierowali się do willi Kaulitzów. Oboje wiedzieli jaki jest zamiar. Już od progu drzwi zaczęli obdarowywać się jak na razie skromnymi pocałunkami, aby zaraz Bill mógł wziąć swoją ukochaną, zanieść na górę i ułożyć ją na dużym, miękkim, pięknym łóżku. Pocałunkom nie było końca, obydwoje wiedzieli czego w tym momencie chcieli. Blondyn pocałunkami zjeżdżał co raz niżej. Zatrzymał się na dekolcie, aby po chwili wrócić i delikatnie obsypać pocałunkami szyję swojej ukochanej. Brunetka odchyliła głowę, aby Bill miał lepszy dostęp do jej szyi. Zdjęła z chłopaka koszulkę odrzucając ją gdzieś w kąt teraz mogła nacieszyć oko nagą klatą swojego ukochanego. W pokoju słychać było przyspieszony oddech obojga osób. Namiętność unosiła się w powietrzu. Bill pozbył się z ukochanej odzienia które zakrywało jej piękne, zadbane ciało (czyt. sukienki) ona zaś zdjęła z niego spodnie oraz bokserki. Po chwili ich nagie ciała tworzyły jedność. Blondyn płynnie poruszał się w brunetce. Oboje czuli się jak w niebie, a także żadne z nich nie martwiło się, że ktoś zaraz wejdzie im do pokoju i przerwie te igraszki. W końcu w pełni mogli nacieszyć się sobą. Fakt, że byli ze sobą krótko nie przejmował ich wcale, wiedzieli że są dla siebie stworzeni i że to ze sobą chcą spędzić resztę życia. Od ich ciał biło gorąco, przez dłuższy czas bawili się na łóżku aż w końcu brunetka opadła na chłopaka. Oboje ciężko oddychali. Bill pogładził dziewczynę po głowie a ta spojrzała na niego.
- Jesteś cudowny. - Wyszeptała patrząc w jego zadowolone, błyszczące oczy.
- Ty również. - Powiedział puszczając do niej oczko i składając pocałunek na jej głowie.
Blondyn jeździł ręką po plecach dziewczyny a ona składała delikatne pocałunki na jego ciele.
- A Ty jeszcze nie masz dość? - Zapytał ze śmiechem po chwili wokalista. Dziewczyna delikatnie przygryzła usta.
 - Z Tobą mogłabym tak całe dnie i noce. - Uśmiechnęła się. Zeszła z chłopaka kładąc się obok niego. Ten przytulił ją i oboje zasnęli.
***
W holu na dole rozległ się huk. Blondyn zaspany zerwał się z łóżka. Spojrzał na lewo, zobaczył ją, swoją ukochaną tak słodko spała spojrzał na nią z czułością i uśmiechem po czym niechętnie wstał. Założył na siebie bokserki oraz jasne rurki. Zbiegł na dół aby zobaczyć co się stało. Zobaczył Toma leżącego na ziemi. "On dopiero wrócił z imprezy?" - Pomyślał zaskoczony. Podszedł do brata.
- Tom, Tom obudź się. - Wyszeptał. Ciemnowłosy tylko coś wymamrotał i machnął ręką. - Tom, nie będziesz tutaj tak leżał, wstawaj. - Bill nadal próbował dobudzić brata, nawet starał się go podnieść, ale Tom sie nie dawał. Po chwili jednak wstał.
- Dlaszego wszoraj tak zniknęliście? Ja tak patsze wy jesteście... a a a.. a póśniej patrzę za chwilę i was nie ma.. To była jakaś magia..- Mówił podpitym głosem Tom.
- Tak tak, chodź położysz się do salonu.
- Serio Bill Ty może jesteś jakiś medżik co? Ja nie wiem raz jesteś raz cie nie ma.- W tym momencie Tom załapał pijackiej czkawki, ale kontynuował dalej. - Weź Ty zacznij robić karierę magika. - Bill po tych słowach rzucił swojego brata na łóżko. A ten bez przyczyny zaczął się śmiać w głos.
- Zamknij się. Tom zamknij się, cicho. - Blondyn rzucił się na swojego brata zakrywając mu usta i mówiąc do niego szeptem. 
- A to dlaszego? - Pytał nadal pijany Tom.
- Sabrina śpi obudzisz ją.
- Ich muss durch den monsuuuuun! - Zaczął śpiewać ciemnowłosy.
- Tom zamknij się cieciu do cholery. - Bill starał się mówić spokojnie i nie wybuchnąć chociaż w tej sytuacji to było prawie, że nie wykonalne.
- Schrei! Bis du du selbst bist. Schrei!
- Tom cicho! - Bill ponownie zakrył usta swojemu bratu.
- Dlaszego no?
- Mówiłem Ci że Sabrina śpi na górze.
- Ooo nasza Sabrinka. - Powiedział ucieszony Tom wstając z kanapy. - Pójdę się z nią przywitać. - Gitarzysta zawahał się lekko i przez chwilę utracił równowagę, ale dał radę i nie upadł na podłogę.
- Ooo nie! Ty nigdzie nie idziesz. Ona teraz śpi i jej nie obudzisz.
- Ale.. Ale braacie mój ja chcę się pszywitać z dziewszyną mojego braciszka..
Bill starał się powstrzymać brata przed pójściem na górę lecz był bezsilny. Ciemnowłosy skierował się do sypialni Billa wszedł do środka i zastał w łóżku blondyna Sabrinę.
- Siema Sabrina! - krzyknął wchodząc do pokoju. Bill zrobił tzw *facepalm* Brunetka obudziła się. Zakryła się kołdrą po samą szyję, bo przecież od wczoraj w nocy była naga.
- Ty też wczoraj zniknęłaś a ja Cię szukałem wiesz? - Tom usiadł na łóżko. Sabrina mimiką pokazała Billowi, że ma zabrać z pokoju brata bo przecież jest naga.
- Tom chodź położysz się do łóżka. - Nalegał Bill.
- A ja sobie tu posiedzę z moją Sabrinką. Chyba nie masz nic przeciwko co?
- Niee Tom lepiej połóż się spać. - Powiedziała z uśmiechem dziewczyna w tym czasie Tom zauważył, że na ramionach brunetki nie ma żadnego odzienia. Zwykle była to koszulka z dekoltem aż po szyję, a teraz nie było nic.

- Ty jesteś naga? - Zapytał ze zdziwieniem gitarzysta. - A co wy, to wy tutaj wczoraj się przenieśliście na igraszki taaak? Tak to się robi, dobra dobra ja to sobie zapamiętam. - Tom wyszedł z pokoju. Po chwili wynurzył się jeszcze zza futryny, ale tak że było mu widać tylko głowę i szyję. - Papatki. - Powiedział z uśmiechem zgrabnie machając dłonią. Ten widok rozśmieszył Sabrinę jak i Billa. Po chwili starszy Kaulitz zasnął i para mogła odetchnąć z ulgą. 

Odcinek 9

Przepraszam, że przez te kilka dni nie było notki. Po prostu opuściła mnie wena i nie mogłam wczuć się w odczucia bohaterów. Jednak w końcu napisałam ten dziewiąty odcinek i mam nadzieję, że Wam się spodoba. Męczyłam się z nim chyba trzy dni. Nie wiedziałam jak zacząć.. Albo jak byłam już w połowie to nie wiedziałam co dalej. Ale mam nadzieję, że teraz ta wena mnie już nie opuści. Trzeba być dobrej myśli hehe. :) 

***
Następnego poranka Sabrinę obudziły delikatne pocałunki. Dziewczyna nie przyzwyczaiła się jeszcze do takiego stanu rzeczy i szybko zerwała się z łóżka lądując tym samym na podłodze. Blondyn, który składał pocałunki na policzku brunetki wynurzył się zza łóżka i spojrzał na nią. Siedziała na podłodze śmiejąc się w głos. Uwielbiał to, jej uśmiech.. Taki piękny, nie wymuszony, prawdziwy..
- Przepraszam.. - Wyszeptał z uśmiechem. Jego oczy świeciły. Sabrina wstała z podłogi ponownie kładąc się do łóżka obok Billa.
- Nic się przecież nie stało. Możesz mnie tak budzić codziennie. - Uśmiechnęła się składając pocałunek na ustach ukochanego.
- Ale.. Gdy będę Cię tak budził codziennie to będziesz miała siniaki. - Zaśmiał się blondwłosy.
- Hmm.. Dla Ciebie to jakoś zniosę. - Sabrina uśmiechnęła się a Bill w tym samym czasie objął ją ręką przysuwając tym samym bliżej siebie. - Jeszcze miesiąc temu mogłam sobie tylko pomarzyć o takiej chwili.. - Brunetka spojrzała w oczy wokalisty. Były takie piękne, czekoladowe. Patrzały na nią z czułością, wiedziała, że Bill to jest właśnie ten o którym marzyła przez całe swoje życie. Wiedziała, że przy nim będzie czuła się szczęśliwa i bezpieczna.
- Wiesz... Mam dla Ciebie taką małą niespodziankę a za razem propozycję.. Wymamrotał blondyn.
- Co takiego? - Westchnęła dziewczyna. Nie chciała dostawać od Billa jakiś drogich prezentów, nie chciała żadnych niespodzianek. Bo nie o to jej chodziło. Chciała być z Billem, tylko z nim. Nie dla prezentów tylko z prawdziwej, czystej miłości.
- Tom właśnie pojechał na lotnisko.. Tam kupi trzy bilety i polecimy na tydzień do LA. Plaże, imprezy, romantyczne miejsca i tylko my dwoje.. Co Ty na to? - Bill spojrzał na brunetkę. Ta widać wyobrażała sobie to wszystko. Uśmiechnęła się po czym zapytała:
- A co z Tomem? Nie zostawimy go samego.
- Ja i Tom jesteśmy jednością tak więc mówiąc "my dwoje" miałem na myśli Ciebie, mnie i Toma. - Zaśmiał się wokalista. Dziewczyna odpowiedziała mu uśmiechem.
- Jesteś wspaniały. - Sabrina ponownie złożyła pocałunek na ustach swojego chłopaka, który ten odwzajemnił. Całowali się namiętnie, dotykali, ich ciała zaczęły napełniać się gorącem. Żadne z nich nie miało zamiaru tego zaprzestać, było im ze sobą tak wspaniale. W końcu mogli podzielić się ze sobą czymś co skrywali w sobie od bardzo dawna. Pocałunkami mogli wyznać sobie miłość. Nagle poczuli czyjś wzrok na sobie i usłyszeli głośne chrząknięcię po czym dziki śmiech. Odsunęli się od siebie i spojrzeli na drzwi. Ujrzeli ciemnowłosego gitarzystę który na widok całującej się pary nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
- A Ty z czego tak rżysz? - Zapytał brata Bill.
- Tylko was zostawić na 10 minut i już do czegoś dochodzi.. - Zaśmiał się Tom.
- To nie tak! My tylko.... my..
- Bill nie oszukuj się, gdybym dał wam jeszcze pół godziny doszłoby do czegoś.
Po słowach starszego Kaulitza nikt nic nie powiedział w pokoju zapanowała zupełna cisza. Którą przerwała Sabrina. Zeszła niepewnie z łóżka. Było jej nieco wstyd, że Tom nakrył Billa i ją w tak niezręcznej sytuacji. Biorąc jakieś ciuchy powędrowała szybkim krokiem do łazienki. Zdjęła piżamę i szybko wskoczyła pod prysznic gdzie strumień ciepłej wody polał się na nią.
W trakcie słyszała cichą rozmowę bliźniaków.
- Dlaczego Ty zawsze musisz nam przerwać?
- Nie chcę żebyś zaprzepaścił swoją szansę na karierę.
- O co Ci chodzi?
- Przecież nie miałeś gumek, a gdyby do czegoś doszło?
- Nie doszłoby.
- A gdyby?
- Tom ja potrafię nad sobą zapanować. Nie jestem takim zwierzakiem jak Ty. Rozumiem, że się o mnie troszczysz. Ale Sabrina raczej też nie chce mieć dzieci jak na razie więc przerwalibyśmy w odpowiednim momencie.
- Bill jak Ty mało wiesz o tych sprawach..
- Bo nie ruchałem każdej napotkanej panienki? Uwierz mi Tom wiem o seksie więcej niż Ci się wydaje. - Młodszy Kaulitz nieco się zdenerwował. Wyszedł z pokoju lekko wzburzony. Tom zrezygnowany usiadł na łóżku zatapiając twarz w dłoniach. Nie chciał zdenerwować brata nie to było w jego intencjach. Chciał dla niego dobrze. To uczucie które dawało o sobie znać gdy pomyślał o bracie, ten ból. Gitarzysta nie wytrzymał tego. Westchnął i zszedł na dół. Jego brat siedział przy stole trzymając w ręku bilety. Obracał nimi w kółko, widać było, że jest zdenerwowany.
- Bill.. – Zaczął cicho Tom stając u progu kuchni. Blondyn odwrócił się w stronę brata z kamiennym spojrzeniem.
- Przepraszam.. Nie chciałem Cię zdenerwować. Po prostu nie chcę żebyś się wpakował w to co ja…
- Ale Tom… Może ja chcę tego dziecka? Pomyślałeś o tym? Ty możesz tego nie chcieć, może i jesteśmy bliźniakami ale ja jestem inny. Różnimy się Tom. I to że Ty nie chcesz mieć dziecka nie znaczy, że ja chcę tego samego...
- Rozumiem Bill.. Przepraszam.. Już więcej wam nie będę wchodził do łóżka.. – Uśmiechnął się ciemnowłosy. Młodszy Kaulitz wstał i podszedł do swojego brata obejmując go. W tym samym momencie na dół zeszła Sabrina ubrana w cienką, zwiewną sukienkę do kolan w kolorze morskim. Oczy chłopaków zwróciły się w jej stronę.
- Pięknie wyglądasz. – Powiedział Bill podchodząc do brunetki.
- Dziękuję. – Odpowiedziała z uśmiechem.
- No to ja lecę się pakować. – Powiedział Tom i popędził na górę. Samolot odlatywał wieczorem, więc cała trójka miała jeszcze dużo czasu aby się spakować. Nikt nie wiedział więc dlaczego Tom tak nagle pomyślał o pakowaniu, ale nie zastanawiali się nad tym długo.
- Chodź pojedziemy po Twoje rzeczy do Ralfa. – Rzucił Bill na co dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Nie chciała tam jechać, nie chciała go widzieć po tym wszystkim.
- Bill.. Ja nie chcę, nie mogę tam jechać… - Brunetka westchnęła. – To dla mnie zbyt dużo... – Dodała.
- Spokojnie.. – Blondyn podszedł od tyłu do Sabriny obejmując ją. – Będę cały czas przy Tobie, nic Ci nie grozi. – Po tych słowach złożył pocałunek na głowie swojej ukochanej napawając się przy tym miłym zapachem jej włosów.
Po chwili Sabrina zgodziła się pojechać do domu Ralfa. Para się ubrała i wyszła z domu do samochodu. Nie wiedzieli jeszcze co czeka ich na miejscu..
***
Brunetka wraz z blondynem wyszli z auta, które ustawili z dala od domu Ralfa. Nie chcieli, aby paparazzi ich zobaczyli. Lecz ich starania były na próżno. Pod domem Ralfa stało mnóstwo redaktorów, paparazzi i tego typu ludzi.
- Spokojnie, pójdziemy tam. W końcu musisz odzyskać rzeczy.. – Powiedział ze spokojem w głosie Bill.
- Ale przecież zaraz posypią się pytania i oskarżenia.. – Powiedziała przerażona Sabrina.
- Na nic nie odpowiadaj, jakby co ja będę mówił, Ty tylko idź po rzeczy.
- Eh.. No dobrze.
Para podeszła do furtki otworzyła ją. Redaktorzy szybko rozpoznali Billa i podbiegli do niego.
- Bill dlaczego pobiłeś Ralfa?
- Bill! Czy boisz się rozprawy w sądzie?
- Opowiedz nam całą historię, fani chcą znać prawdę. Czy Ty już zawsze będziesz miał taki wizerunek „dresa”.
- Kim jest ta dziewczyna u Twojego boku?
Billa zdenerwowały te pytania postanowił wszystko sprostować.
- Wiem, że nie dacie mi spokoju dopóki wam nie powiem prawdy. Proszę o to ona. Ten przez wszystkich uwielbiany i poszkodowany Ralf to damski bokser. Pobił bliską mi osobę dlatego go zaatakowałem w ramach odwetu. Nie boję się rozprawy w sądzie bo ja mam więcej dowodów na jego winę niż on na moją. To nie jest tak, że ja jestem jakimś tam dresem jak niektórzy mówią. Raz mi się zdarzyła bójka to nie znaczy, że jestem jakimś kryminalistą. Każdemu zdarzy się pobić, każdemu kiedyś puszczą nerwy. Zdaję sobie z tego sprawę, że mogę być za to karany i wezmę wszelką odpowiedzialność za swoje czyny. Ale ten dupek też zapłaci za to co zrobił bliskiej mi osobie. A teraz odsuńcie się bo dziewczyna chce wejść tam do środka. – Po wypowiedzi Billa nikt już o nic nie pytał, wszyscy zastanawiali się nad jego słowami. Przepuścili brunetkę i ta swobodnie doszła do drzwi mieszkania Ralfa. Otworzyła je, nie bała się wiedziała, że obok niej jest Bill. Nic jej przy nim nie groziło. Nagle z kuchni wyszedł napakowany brunet.
- A Ty czego tu szukasz szmato? – Zapytał ostrym głosem.
- Jak Ty się do niej zwracasz frajerze? Do mamy też mówisz „Ty szmato”, „Ty kurwo”?
- A może i tak, co Cię to obchodzi pedale?
- Jestem bardziej męski od Ciebie.
- Zobaczymy kto tu jest męski. Kiedyś Cię dopadnę, jak będziesz sam. Bez brata bez mediów SAM. Czaisz? Wtedy zobaczymy kto tu jest taki męski. – Zagroził blondynowi Ralf. Bill nie chciał pokazać, że boi się chłopaka więc tylko olał jego słowa. Nagle na miejsce przyszła Sabrina.
- Sabrina.. – Brunet podszedł do dziewczyny i chwycił ją za rękę. – Na pewno nie da się tego wszystkiego naprawić? Przecież było nam razem dobrze… Przypomnij sobie te chwile spędzone we dwoje..

- Dobrze to było tylko Tobie jak mnie poniżałeś. Zrozumiałam to dzięki Billowi. On otworzył mi oczy. A teraz to on pokazuje mi na nowo, lepszą stronę miłości. Tą bezbolesną, tą prawdziwą miłość. A Ty mnie póść. – Dziewczyna wyrwała się chłopakowi i w towarzystwie Billa opuściła jego dom. Para wróciła do willi bliźniaków, aby tam się spakować. Gdy każdy był gotowy. Pojechali na lotnisko. 

piątek, 26 lipca 2013

Odcinek 8

Mam nadzieję, że spodoba wam się dzisiejsza notka. Dedykuję ją Charlie ;) miłego czytania. 

***
Do mieszkania wszedł smutny Bill. W tym samym czasie Sabrina z Tomem wrócili do środka. Każdy był przybity tą całą sytuacją, nikt nie wiedział co stanie się teraz z TH. Brunetka podeszła do Billa i przytuliła go, mogła zrobić tylko tyle, aby go pocieszyć.
- Tom.. Może podamy się na policję? – Zaproponował blondyn wpatrując się tępo w swojego brata.
- Podamy się? Ty oszalałeś? – Ciemnowłosy podszedł do wokalisty. – Bill to tak nie działa. Muszą nas oskarżyć dopiero wtedy możemy przyznać się do winy, albo też nie.
- Mało Ci oskarżeń? – Bill podszedł i rzucił w Toma gazetą po czym włączył telewizor z kanałem na którym właśnie mówili o tym pobiciu. – Co mało Ci? Mało Ci oskarżeń?!
- Bill nie denerwuj się. – Próbowała uspokoić młodszego Kaulitza dziewczyna.
- Jak mam się nie denerwować? Mogłem go pobić po cichu a nie przy ludziach..
Między Tomem, Billem i Sabriną zapanowała niezręczna cisza. Nikt nie wiedział co powiedzieć, ani co zrobić. Brunetka poszła w ciszy na górę. Bracia spojrzeli na siebie. Każdy z nich miał tą samą zdenerwowaną minę. Blondyn wyszedł na taras, oparł ręce o barierki i wpatrywał się w to co miał przed sobą, był zamyślony. Po chwili jego brat do niego dołączył.
- Bill.. Nic się nam nie stanie. – Powiedział niepewnie Tom. Sam nie wiedział co z nimi będzie, bał się, ale nie chciał pokazać tego swojemu bratu.
- Tego nie wiesz..
- Jedyne co, będą kazali zapłacić nam grzywnę, to tyle.
- On miał złamania Tom. Ty tylko zapłacisz grzywnę, ja za uszkodzenie ciała mogę trafić do więzienia. Tom.. Ja sobie tam nie poradzę. – Bill z tego wszystkiego przytulił się do brata, nie wiedział co robi, ale potrzebował tego. Ciemnowłosy poklepał go delikatnie po plecach.
- Nie martw się. To Twoje pierwsze wykroczenie, zawieszą Ci ten wyrok na jakiś okres jakby co. Nie masz się czym martwić.
Blondyn spojrzał na swojego brata, nie wiedział skąd on posiada taką wiedzę na temat wyroków.
- Skąd Ty to wiesz?
- Oglądam sędzie Galuppiego. Przedwczoraj było, że właśnie jakiś typek uszkodził delikatnie ciało nożem jakiemuś swojemu koledze i zawiesili mu wyrok.
- Tom.. To telewizja..
Ciemnowłosy tylko wzruszył ramionami a Bill westchnął. – Pójdę do Sabriny. – Dodał po chwili i poszedł do swojego pokoju w którym myślał, że zastanie dziewczynę. Ku jemu zaskoczeniu brunetki tam nie było. Zdziwił się nieco kierując się do sypialni dla gości, tymczasowo był to pokój Sabriny. Lecz tam też jej nie było. Blondyn zdziwił się i zaczął panikować. Przeszukał wszystkie pokoje na górze lecz w żadnym brunetki nie było. Próbował się do niej dodzwonić, ale nie odbierała. Zbiegł szybko na dół.
- Tom! – Krzyknął wbiegając do salonu gdzie na kanapie wylegiwał się jego brat.
- O co chodzi? – Zapytał sennym głosem.
- Sabrina zginęła!
Ciemnowłosy westchnął. – Czy w tym domu nie można mieć ani chwili spokoju? – Zapytał wstając na równe nogi. – Pewnie gdzieś siedzi w ogródku. – Chłopacy poszli i przeszukali cały ogródek, ale nie było śladu po Sabrinie. Bezradny Bill usiadł na ziemi.
- Czemu ona mi to zrobiła? – Spytał przeczesując ręką włosy. – Chciałem dla niej jak najlepiej, dlaczego uciekła? – Blondyn spojrzał na swojego brata pytająco. Ten patrzał na niego z góry.
- Bill to nie Twoja wina, wskakuj do samochodu, znajdziemy ją. – Powiedział stanowczo starszy Kaulitz starając się uspokoić sytuację. Wokalista bez namysłu wsiadł do ciemnego samochodu swojego brata po chwili obydwoje byli w drodze. Gdy objeździli wszystkie miejsca w których Sabrina mogłaby być Bill zaczął tracić nadzieję. Tom wpadł na pomysł, aby pojechać do domu Samy’ego Deluxe. Był tym strasznie podniecony bo w końcu zobaczy dom swojego idola. Tylko był problem, żaden z nich nie znał adresu.
- Kiedyś Sabrina wspominała o tym gdzie mieszka. Hmm.. Judgejahr 26?
Na szczęście blondyn przypomniał sobie adres, Tom dodał gazu i po 15 minutach dojechali na miejsce. Billowi ulżyło, gdy zobaczył brunetkę całą i zdrową siedzącą na trawie. Wbiegł na posesję bez pytania, brama była lekko otwarta. Tom postanowił, że zostanie w aucie.
- Sabrina. Co Ty… Czemu tutaj jesteś? – Spytał dobiegając do dziewczyny. Zajął miejsce obok niej i spojrzał w jej piękną, lecz smutną twarz.
- Tutaj jest mój dom Bill.. – Odpowiedziała spokojnie przejeżdżając ręką po trawie.
- Ale.. Przecież możesz mieszkać z nami.
- Bill.. – Dziewczyna westchnęła podnosząc się z ziemi. – Nie chcę Ci sprawiać kłopotu. Nie oszukujmy się ze mną masz same kłopoty. Przeze mnie teraz będziesz miał rozprawę, przeze mnie kłócisz się z własnym bratem, przeze mnie jesteś smutny. A ja chcę Twojego szczęścia.. – Łzy jedna za drugą zaczęły spływać po twarzy dziewczyny.
- Jeżeli chcesz mojego szczęścia to.. Zostań ze mną. – Blondyn podszedł do dziewczyny od tyłu i objął ją.
- Nie wiesz jak bardzo bym chciała… Kocham Cię Bill. To uczucie za mną krążyło już od dnia kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłam, tak na żywo.. Z każdym dniem stawało się to co raz mocniejsze i nie mogłam, nie potrafiłam z tym walczyć. A później jeszcze te spotkania, te wszystkie chwile spędzone z Tobą. Żadnej nie zapomnę do końca życia.. Jesteś jedynym facetem, który nie chce mnie wykorzystać, który chce mojego dobra.. Jesteś taki troskliwy, czuły, miły.. wspaniały, idealny.. „Jesteś słońcem, a ja jestem księżycem w Twoim cieniu mogę świecić.” – Uśmiechnęła się brunetka a Bill zakończył jej słowa delikatnym, namiętnym pocałunkiem. Na początku obawiał się jej reakcji, ale gdy dziewczyna odwzajemniła jego pocałunek cały strach minął a jego ciało ogarnęło ciepło.
- Zostań ze mną.. – Wyszeptał Kaulitz.
- Dobrze.. – Odpowiedziała Sabrina wtulając się w blondyna. – Kocham Cię Bill..
- Ja Ciebie też. – Odpowiedział jej. Objęci wrócili do samochodu Toma i odjechali. Przez całą drogę Tom posyłał Billowi pytające spojrzenia. Chciał dowiedzieć się co działo się na posesji bo Bill wrócił w wyjątkowo wyśmienitym humorze.
- Patrz się lepiej na drogę, a nie brewkami tutaj ruszasz. – Zaśmiał się Bill zwracając bratu uwagę.
***
- Wariat z Ciebie. – Zaśmiała się brunetka odchylając głowę w tył.
- Zakochany wariat. – Dodał Bill delikatnie całując szyję swojej ukochanej.
Po chwili Sabrina przewróciła blondyna na plecy, Usiadła na nim okrakiem i splotła ich ręce w jedno. Z uśmiechem pochyliła się nad Billem i złożyła namiętny pocałunek na jego ustach.
- Przez Ciebie wariuję jeszcze bardziej. – Wymruczał. Brunetka ugryzła delikatnie jego wargę i uniosła jedną brew ku górze. Wiedziała, że jeszcze nie jest gotowa na coś więcej z Billem i zaraz będzie musiała wszystko przerwać. Ale postanowiła, że przerwie wtedy, gdy Bill będzie chciał.
- Ej chcecie ze mną obejrzeć… wow… - Powiedział Tom wchodząc kolejny raz do pokoju brata, nie wtedy kiedy trzeba. Gdy zobaczył Sabrinę siedzącą na jego bracie nieco się zdziwił. – Chciałem obejrzeć horror, ale widzę, że tu szykuje się niezły pornol. – Zaśmiał się starszy Kaulitz. W chwili gdy brunetka zeszła z Billa.
„Miał rację, ani chwili spokoju w tym domu..” – Pomyślał Bill podnosząc się z łóżka.
- To może ja pójdę zrobić popcorn? – Zaproponowała Sabrina.
- Ja Ci w tym pomogę. – Zaoferował się Tom.
- To idźcie, ja zaraz do was dołączę. – Powiedział Bill.
Ciemnowłosy wraz z brunetką zeszli na dół i zaczęli przygotowywać popcorn w czasie gdy blondyn brał zimny prysznic. Musiał się ochłodzić i przywrócić do normalności.
- Tom to nie tak się robi, trzeba to do mikrofali wrzucić.
- Ale można też na patelni.
- Nie widzisz, że masz tu narysowaną mikrofalówkę.
Z kuchni dobiegały śmiechy Toma i Sabriny. Obydwoje dobrze czuli się w swoim towarzystwie i jak widać dobrze bawili robiąc popcorn. W końcu postanowili włożyć go do mikrofali. Po 4 minutach wszystko było gotowe.
- I co? Mówiłam, że trzeba tak to zrobić. – Dziewczyna wytknęła język w stronę gitarzysty.
- Zaraz Ci go odgryzę. – Tom groźnie spojrzał na Sabrinę, po chwili obydwoje zaczęli się śmiać.
Gitarzysta wziął garść popcornu do ręki na posmakowanie, za co dostał od Sabriny.
- Ale.. Ale to tylko na posmakowanie. – Tłumaczył się starszy Kaulitz.
- Nie ma. Musisz czekać do rozpoczęcia filmu. – Odpowiedziała brunetka.
Tom dla żartu wrzucił jej popcorn za koszulkę. Dziewczyna się na niego spojrzała i pokręciła głową trzepiąc bluzkę.
- Gdzie to jest? – Spytała. – To nie chce wylecieć.
- Daj pomogę Ci. – Tom podniósł delikatnie bluzkę Sabriny do wysokości żeber. Nagle na dół zszedł Bill. Był trochę zdziwiony tą sytuacją, ale nic sobie z tego nie zrobił w końcu Tom to jego brat i nie dobierałby się do jego dziewczyny. A nawet sam ma własną. Uśmiechnął się tylko i pokręcił głową. Po chwili cała trójka oglądała bardzo straszny horror.
***
Blondynka wpatrywała się w telefon, przez cały dzień nie miała wiadomości od swojego ukochanego. Wiedziała, że niedługo będzie musiała przyzwyczaić się do takiego stanu rzeczy, gdyż Tom zerwie z nią kontakt na dobre. Dokończyła pić herbatę, którą kilkanaście minut temu sobie zrobiła i odstawiła kubek na stół. Postanowiła, że to ona zadzwoni do Toma. Wybrała numer i nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Hej kochanie. – Powiedziała nieco smutnym głosem, gdy ciemnowłosy odebrał.
- O cześć. Przepraszam, że nie dzwoniłem, ale miałem małe zamieszanie tutaj w domu. Jak się czujesz? – Spytał.
- Dobrze.. A Wy? Co tam robicie?
- Oglądamy horror a Ty?
- Siedzę, myślę o Tobie.. Chciałabym wrócić już do Hamburga i być razem z Tobą..
Tom zamyślił się na chwilę.
- Może.. Przyjadę tam do Ciebie? – Zaproponował. – Wtedy wiesz… Możemy we dwoje powiedzieć Twojej mamie o dziecku.
Rię przeraziły słowa Toma. Jej matka nie mogła dowiedzieć się w żadnym wypadku o dziecku.
- Tom.. – Westchnęła. – To jeszcze za wcześnie, aby im o tym mówić. Poczekajmy jeszcze kilka miesięcy, aż brzuszek mi się powiększy.
- No.. Ale chciałbym, żeby już cały świat wiedział o tym, że będę miał dziecko z tak cudowną kobietą.
Słowa ciemnowłosego jeszcze bardziej zdołowały Rię i przekonały w tym że jak najszybciej musi powiedzieć Tomowi o tym, że go okłamuje. Sumienie ją dopadło. Postanowiła zrobić to od razu po powrocie od rodziców.
- Oj Tom, musisz jeszcze trochę poczekać. Teraz muszę już lecieć, z mamą robimy kolację. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Pa
- Pa.

Blondynka skłamała chłopaka, przez cały dzień nic nie jadła, nie mogła jeść wiedząc, że straci swój największy skarb – Toma. Gubiła się już w tym wszystkim.