wtorek, 30 lipca 2013

Odcinek 9

Przepraszam, że przez te kilka dni nie było notki. Po prostu opuściła mnie wena i nie mogłam wczuć się w odczucia bohaterów. Jednak w końcu napisałam ten dziewiąty odcinek i mam nadzieję, że Wam się spodoba. Męczyłam się z nim chyba trzy dni. Nie wiedziałam jak zacząć.. Albo jak byłam już w połowie to nie wiedziałam co dalej. Ale mam nadzieję, że teraz ta wena mnie już nie opuści. Trzeba być dobrej myśli hehe. :) 

***
Następnego poranka Sabrinę obudziły delikatne pocałunki. Dziewczyna nie przyzwyczaiła się jeszcze do takiego stanu rzeczy i szybko zerwała się z łóżka lądując tym samym na podłodze. Blondyn, który składał pocałunki na policzku brunetki wynurzył się zza łóżka i spojrzał na nią. Siedziała na podłodze śmiejąc się w głos. Uwielbiał to, jej uśmiech.. Taki piękny, nie wymuszony, prawdziwy..
- Przepraszam.. - Wyszeptał z uśmiechem. Jego oczy świeciły. Sabrina wstała z podłogi ponownie kładąc się do łóżka obok Billa.
- Nic się przecież nie stało. Możesz mnie tak budzić codziennie. - Uśmiechnęła się składając pocałunek na ustach ukochanego.
- Ale.. Gdy będę Cię tak budził codziennie to będziesz miała siniaki. - Zaśmiał się blondwłosy.
- Hmm.. Dla Ciebie to jakoś zniosę. - Sabrina uśmiechnęła się a Bill w tym samym czasie objął ją ręką przysuwając tym samym bliżej siebie. - Jeszcze miesiąc temu mogłam sobie tylko pomarzyć o takiej chwili.. - Brunetka spojrzała w oczy wokalisty. Były takie piękne, czekoladowe. Patrzały na nią z czułością, wiedziała, że Bill to jest właśnie ten o którym marzyła przez całe swoje życie. Wiedziała, że przy nim będzie czuła się szczęśliwa i bezpieczna.
- Wiesz... Mam dla Ciebie taką małą niespodziankę a za razem propozycję.. Wymamrotał blondyn.
- Co takiego? - Westchnęła dziewczyna. Nie chciała dostawać od Billa jakiś drogich prezentów, nie chciała żadnych niespodzianek. Bo nie o to jej chodziło. Chciała być z Billem, tylko z nim. Nie dla prezentów tylko z prawdziwej, czystej miłości.
- Tom właśnie pojechał na lotnisko.. Tam kupi trzy bilety i polecimy na tydzień do LA. Plaże, imprezy, romantyczne miejsca i tylko my dwoje.. Co Ty na to? - Bill spojrzał na brunetkę. Ta widać wyobrażała sobie to wszystko. Uśmiechnęła się po czym zapytała:
- A co z Tomem? Nie zostawimy go samego.
- Ja i Tom jesteśmy jednością tak więc mówiąc "my dwoje" miałem na myśli Ciebie, mnie i Toma. - Zaśmiał się wokalista. Dziewczyna odpowiedziała mu uśmiechem.
- Jesteś wspaniały. - Sabrina ponownie złożyła pocałunek na ustach swojego chłopaka, który ten odwzajemnił. Całowali się namiętnie, dotykali, ich ciała zaczęły napełniać się gorącem. Żadne z nich nie miało zamiaru tego zaprzestać, było im ze sobą tak wspaniale. W końcu mogli podzielić się ze sobą czymś co skrywali w sobie od bardzo dawna. Pocałunkami mogli wyznać sobie miłość. Nagle poczuli czyjś wzrok na sobie i usłyszeli głośne chrząknięcię po czym dziki śmiech. Odsunęli się od siebie i spojrzeli na drzwi. Ujrzeli ciemnowłosego gitarzystę który na widok całującej się pary nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
- A Ty z czego tak rżysz? - Zapytał brata Bill.
- Tylko was zostawić na 10 minut i już do czegoś dochodzi.. - Zaśmiał się Tom.
- To nie tak! My tylko.... my..
- Bill nie oszukuj się, gdybym dał wam jeszcze pół godziny doszłoby do czegoś.
Po słowach starszego Kaulitza nikt nic nie powiedział w pokoju zapanowała zupełna cisza. Którą przerwała Sabrina. Zeszła niepewnie z łóżka. Było jej nieco wstyd, że Tom nakrył Billa i ją w tak niezręcznej sytuacji. Biorąc jakieś ciuchy powędrowała szybkim krokiem do łazienki. Zdjęła piżamę i szybko wskoczyła pod prysznic gdzie strumień ciepłej wody polał się na nią.
W trakcie słyszała cichą rozmowę bliźniaków.
- Dlaczego Ty zawsze musisz nam przerwać?
- Nie chcę żebyś zaprzepaścił swoją szansę na karierę.
- O co Ci chodzi?
- Przecież nie miałeś gumek, a gdyby do czegoś doszło?
- Nie doszłoby.
- A gdyby?
- Tom ja potrafię nad sobą zapanować. Nie jestem takim zwierzakiem jak Ty. Rozumiem, że się o mnie troszczysz. Ale Sabrina raczej też nie chce mieć dzieci jak na razie więc przerwalibyśmy w odpowiednim momencie.
- Bill jak Ty mało wiesz o tych sprawach..
- Bo nie ruchałem każdej napotkanej panienki? Uwierz mi Tom wiem o seksie więcej niż Ci się wydaje. - Młodszy Kaulitz nieco się zdenerwował. Wyszedł z pokoju lekko wzburzony. Tom zrezygnowany usiadł na łóżku zatapiając twarz w dłoniach. Nie chciał zdenerwować brata nie to było w jego intencjach. Chciał dla niego dobrze. To uczucie które dawało o sobie znać gdy pomyślał o bracie, ten ból. Gitarzysta nie wytrzymał tego. Westchnął i zszedł na dół. Jego brat siedział przy stole trzymając w ręku bilety. Obracał nimi w kółko, widać było, że jest zdenerwowany.
- Bill.. – Zaczął cicho Tom stając u progu kuchni. Blondyn odwrócił się w stronę brata z kamiennym spojrzeniem.
- Przepraszam.. Nie chciałem Cię zdenerwować. Po prostu nie chcę żebyś się wpakował w to co ja…
- Ale Tom… Może ja chcę tego dziecka? Pomyślałeś o tym? Ty możesz tego nie chcieć, może i jesteśmy bliźniakami ale ja jestem inny. Różnimy się Tom. I to że Ty nie chcesz mieć dziecka nie znaczy, że ja chcę tego samego...
- Rozumiem Bill.. Przepraszam.. Już więcej wam nie będę wchodził do łóżka.. – Uśmiechnął się ciemnowłosy. Młodszy Kaulitz wstał i podszedł do swojego brata obejmując go. W tym samym momencie na dół zeszła Sabrina ubrana w cienką, zwiewną sukienkę do kolan w kolorze morskim. Oczy chłopaków zwróciły się w jej stronę.
- Pięknie wyglądasz. – Powiedział Bill podchodząc do brunetki.
- Dziękuję. – Odpowiedziała z uśmiechem.
- No to ja lecę się pakować. – Powiedział Tom i popędził na górę. Samolot odlatywał wieczorem, więc cała trójka miała jeszcze dużo czasu aby się spakować. Nikt nie wiedział więc dlaczego Tom tak nagle pomyślał o pakowaniu, ale nie zastanawiali się nad tym długo.
- Chodź pojedziemy po Twoje rzeczy do Ralfa. – Rzucił Bill na co dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Nie chciała tam jechać, nie chciała go widzieć po tym wszystkim.
- Bill.. Ja nie chcę, nie mogę tam jechać… - Brunetka westchnęła. – To dla mnie zbyt dużo... – Dodała.
- Spokojnie.. – Blondyn podszedł od tyłu do Sabriny obejmując ją. – Będę cały czas przy Tobie, nic Ci nie grozi. – Po tych słowach złożył pocałunek na głowie swojej ukochanej napawając się przy tym miłym zapachem jej włosów.
Po chwili Sabrina zgodziła się pojechać do domu Ralfa. Para się ubrała i wyszła z domu do samochodu. Nie wiedzieli jeszcze co czeka ich na miejscu..
***
Brunetka wraz z blondynem wyszli z auta, które ustawili z dala od domu Ralfa. Nie chcieli, aby paparazzi ich zobaczyli. Lecz ich starania były na próżno. Pod domem Ralfa stało mnóstwo redaktorów, paparazzi i tego typu ludzi.
- Spokojnie, pójdziemy tam. W końcu musisz odzyskać rzeczy.. – Powiedział ze spokojem w głosie Bill.
- Ale przecież zaraz posypią się pytania i oskarżenia.. – Powiedziała przerażona Sabrina.
- Na nic nie odpowiadaj, jakby co ja będę mówił, Ty tylko idź po rzeczy.
- Eh.. No dobrze.
Para podeszła do furtki otworzyła ją. Redaktorzy szybko rozpoznali Billa i podbiegli do niego.
- Bill dlaczego pobiłeś Ralfa?
- Bill! Czy boisz się rozprawy w sądzie?
- Opowiedz nam całą historię, fani chcą znać prawdę. Czy Ty już zawsze będziesz miał taki wizerunek „dresa”.
- Kim jest ta dziewczyna u Twojego boku?
Billa zdenerwowały te pytania postanowił wszystko sprostować.
- Wiem, że nie dacie mi spokoju dopóki wam nie powiem prawdy. Proszę o to ona. Ten przez wszystkich uwielbiany i poszkodowany Ralf to damski bokser. Pobił bliską mi osobę dlatego go zaatakowałem w ramach odwetu. Nie boję się rozprawy w sądzie bo ja mam więcej dowodów na jego winę niż on na moją. To nie jest tak, że ja jestem jakimś tam dresem jak niektórzy mówią. Raz mi się zdarzyła bójka to nie znaczy, że jestem jakimś kryminalistą. Każdemu zdarzy się pobić, każdemu kiedyś puszczą nerwy. Zdaję sobie z tego sprawę, że mogę być za to karany i wezmę wszelką odpowiedzialność za swoje czyny. Ale ten dupek też zapłaci za to co zrobił bliskiej mi osobie. A teraz odsuńcie się bo dziewczyna chce wejść tam do środka. – Po wypowiedzi Billa nikt już o nic nie pytał, wszyscy zastanawiali się nad jego słowami. Przepuścili brunetkę i ta swobodnie doszła do drzwi mieszkania Ralfa. Otworzyła je, nie bała się wiedziała, że obok niej jest Bill. Nic jej przy nim nie groziło. Nagle z kuchni wyszedł napakowany brunet.
- A Ty czego tu szukasz szmato? – Zapytał ostrym głosem.
- Jak Ty się do niej zwracasz frajerze? Do mamy też mówisz „Ty szmato”, „Ty kurwo”?
- A może i tak, co Cię to obchodzi pedale?
- Jestem bardziej męski od Ciebie.
- Zobaczymy kto tu jest męski. Kiedyś Cię dopadnę, jak będziesz sam. Bez brata bez mediów SAM. Czaisz? Wtedy zobaczymy kto tu jest taki męski. – Zagroził blondynowi Ralf. Bill nie chciał pokazać, że boi się chłopaka więc tylko olał jego słowa. Nagle na miejsce przyszła Sabrina.
- Sabrina.. – Brunet podszedł do dziewczyny i chwycił ją za rękę. – Na pewno nie da się tego wszystkiego naprawić? Przecież było nam razem dobrze… Przypomnij sobie te chwile spędzone we dwoje..

- Dobrze to było tylko Tobie jak mnie poniżałeś. Zrozumiałam to dzięki Billowi. On otworzył mi oczy. A teraz to on pokazuje mi na nowo, lepszą stronę miłości. Tą bezbolesną, tą prawdziwą miłość. A Ty mnie póść. – Dziewczyna wyrwała się chłopakowi i w towarzystwie Billa opuściła jego dom. Para wróciła do willi bliźniaków, aby tam się spakować. Gdy każdy był gotowy. Pojechali na lotnisko. 

1 komentarz:

  1. Ooooo... Zaskoczyłaś mnie! Ha i dobrze tak Rafowi! Jeszcze chciał wrócić do Sabriny!? No co za... Czekam na nexta! :D

    OdpowiedzUsuń