___________________________________________
***
Dziewczyna
szła pustym korytarzem. Myślała o tym jak teraz diametralnie zmieni się jej
życie. Wcześniej ojciec chronił ją od tego szumu medialnego a teraz sama
postanowiła wypłynąć na głęboką wodę. Nie wiedziała czy sobie poradzi. Z
zamyśleń wyrwał ją miły, ciepły męski głos wołający jej imię.
- Sabrina!
- Dziewczyna momentalnie stanęła, odwróciła się w stronę wołającego ją
mężczyzny z lekko zmarszczonym czołem. Gdy zobaczyła, że to Bill zdziwiła się.
Zastanawiało ją to, czego on może od niej chcieć. W końcu blondyn dobiegł do
brunetki lekko zdyszany.
- Masz,
napij się. - Sabrina zaśmiała się podając chłopakowi butelkę schłodzonej wody
którą przed chwilą kupiła. Bill wziął od niej napój i upił kilka łyków.
- Dziękuję.
- Powiedział już mniej zmęczony.
- Nie
powinieneś być teraz na castingach? - Zapytała z uśmiechem. To wywołało w Billu
dziwne uczucie, uczucie którego nie czuł już bardzo dawno temu. Delikatnie
zaczął pobolewać go brzuch a oczy zaświeciły mu się.
-
Chciałem.. Chciałem. - Blondyn sam nie wiedział dlaczego wybiegł za Sabriną,
ale coś mu kazało biec.. - Chciałem życzyć Ci powodzenia w półfinałach. -
Uśmiechnął się. To było pierwsze co mu wpadło do głowy.
-
Dziękuję.. - Dziewczyna westchnęła. - No to ja już pójdę. - Uśmiechnęła się do
Billa i ruszyła przed siebie.
- Czekaj! -
Zawołał Bill łapiąc ją za rękę. Dziewczyna odwróciła się automatycznie w stronę
Billa a ich spojrzenia się spotkały. Trwali tak w tej pozycji kilka sekund. -
M..m.. może chciałabyś wyjść gdzieś jutro ze mną? - Zapytał nieśmiało blondyn.
Widać było, że zawstydziła go ta cała sytuacja.
- Pewnie. O
18:00 w parku na Olson Wiese?
- Pasuje.
- To do
zobaczenia. - Brunetka ostatni raz posłała Billowi uśmiech, który on
odwzajemnił. Obydwoje poszli zadowoleni w swoje strony. Blondyn przez resztę
programu był nieobecny. Nie słuchał wypowiedzi swoich współpracowników, ledwo
co wysłuchiwał śpiewów co raz to innych ludzi. Chciał się już z nią ponownie
zobaczyć. Chciał być blisko niej..
"Gdzie
ja z nią jutro pójdę? Gdybyśmy byli w LA wziąłbym ją na plażę.. Nie mogę
wymyślić nic banalnego takiego jak pizza, czy kawa to jest głupie.."
- Bill a Ty
co sądzisz? - Wyrwał go z przemyśleń głos Dietera. Bill nie wiele myśląc
odpowiedział:
- Myślę, że
kręgle byłyby odpowiednie. - Po tych słowach wszyscy spojrzeli się na blondyna.
Nikt nie wiedział o co mu chodzi. Każdy wypowiadał się na temat śpiewu
uczestnika a Bill wyskoczył z kręglami. Młodszy bliźniak spojrzał na swojego
brata, który wzrokiem pokazywał na uczestnika. Bill szybko otrząsnął się z
myśli.
- Tak ja
myślę, że śpiewasz całkiem nieźle. - Zaczął Bill.
- Nieźle?
On kaleczy muzykę, Bill czy Ty go słuchałeś? Skup się. - Skarcił go Dieter.
Miał rację, blondyn wcale nie słuchał występu uczestnika, był zajęty myśleniem
o jutrzejszym spotkaniu. Westchnął tylko i machnął ręką. Gdy program się
skończył Dieter zawołał Billa na rozmowę. Poszli gdzieś w kąt i zaczęli:
- Bill co
Ty dziś wyrabiasz? Wybiegasz gdzieś nagle z sali, później wracasz cały w
skowronkach i nie słuchasz występów uczestników. No jak Ty się zachowujesz? To
nie jest postawa jurora. Juror musi być czujny, skupiony, wsłuchany.. A Ty taki
nie jesteś. Jeszcze jeden taki wybryk i ostrzegam Cię, wylecisz z programu
zrozumiałeś? - Zagroził mu Dieter. Bill tylko pokiwał głową. Jego kolega miał
racje, nie powinien w czasie programu myśleć o sprawach osobistych, powinien
skupić się na uczestnikach. Wokalista nie powiedział nic o Sabrinie swojemu
starszemu bratu. Nie chciał na razie robić żadnego szumu chociaż najchętniej
wszystko by mu opowiedział. Gdy on i jego brat wrócili do domu Tom postanowił
zadzwonić do Rii a Bill poszedł pod prysznic, następnie oboje poszli spać.
***
Obudził go
swąd spalonego jedzenia. Szybko zerwał się z łóżka i zbiegł na dół. Kuchnia
była cała w dymie, który roznosił się po reszcie mieszkania. A w kuchni
oczywiście siedział nie kto inny jak starszy Kaulitz.
- Tom! Tom!
Co Ty wyrabiasz?! - Bill zaczął latać po kuchni i otwierać wszystkie okna.
- Ja
chciałem zrobić Ci śniadanie. - Powiedział niewinnym głosem Tom. Jego brat
uśmiechnął się na tą wiadomość. To było miłe ze strony ciemnowłosego, że wstał
wcześniej i zaczął przygotowywać śniadanie.
- Widać
kuchnia nie jest Twoją mocną stroną. Zostań przy graniu na gitarze. - Zaśmiał
się Bill opanowując sytuację. Dokończył smarzenie naleśników i razem z bratem
zasiadł do stołu.
- Dzisiaj
jadę po Rię na lotnisko. - Oznajmił Tom.
- O.. Ria
przylatuje?
- Tak. A w
poniedziałek razem lecimy do LA na tydzień.
Bill na
chiwlę zamyślił się. Gdyby został tu bez Toma mógłby zaprosić Sabrinę na jakąś
kolację.. Spodobał mu się ten pomysł.
- To może
ja bym tu został? Wiesz w LA pobędziecie sobie trochę sami. Przyda się to wam.
- Ale Ty
nam nie przeszkadzasz.
- Wiem,
ale.. Ja bym wtedy może napisał jakiś nowy tekst na płytę..
- Ale Bill
wszystko co miało być na płycie już jest gotowe.
- No tak..
Ale... ale myślałem o jakimś bonusie. Co Ty na to?
- Jeżeli
chcesz.. Powiedz kiedy napiszesz tekst to ja z chłopakami skomponujemy muzykę.
- Ok.
***
Słońce już
zaczynało zachodzić blondyn ubrał się w jakieś rurki, do tego skórzaną kurtkę i
białą bluzkę. Użył najlepszych perfum i zszedł na dół gdzie siedział Tom z Rią.
- Gdzie Ty
się tak szykujesz? - Zapytał Tom siedzący na kanapie obejmując Rię.
- Idę...
Idę się przejść. Muszę poszukać natchnienia do napisania tekstu.
- Myślałam,
że na płytę już wszystko gotowe.. - Wtrąciła Ria.
- Bill chce
jakiś bonus. - Wyjaśnił Tom swojej dziewczynie. Ona tylko pokiwała głową.
- To ja
lecę. - Rzucił Bill i w pośpiechu wyszedł z domu. Szybko pojechał do parku
gdzie czekała już na niego piękna brunetka. Gdy wokalista ją zobaczył, na jego
twarzy automatycznie pojawił się uśmiech. Cieszył się, że ponownie może ją
zobaczyć, spojrzeć w jej oczy, spędzić z nią czas..
- Cześć. -
Powiedział przytulając dziewczynę.
- Witaj. -
Powiedziała robiąc to samo z Billem.
- Idziemy?
- Zapytał blondwłosy
- No
pewnie, tylko gdzie?
-
Niespodzianka. - Powiedział Bill tajemniczo. Obydwoje skierowali się do auta
jurora i odjechali. Na początku czuli się niepewnie ze sobą, to nic dziwnego
przecież w ogóle się nie znali. Weszli do dużego budynku, nagle oczom brunetki
ukazały się kule i kręgle..
- No nie..
- Powiedziała cicho. - Bill ale.. Ja nie umiem grać w kręgle. - Dziewczyna
spojrzała bezradnie na swojego towarzysza a ten tylko uśmiechnął się po czym
powiedział:
-
Spokojnie. Nauczę Cię. Gdy obrali swój tor do gry Bill powiedział Sabrinie żeby
wzięła do ręki kulę. Gdy ona to zrobiła ten podszedł do niej, objął ją i
podparł ręką jej kulę. Trwali przez kilka minut w tej pozycji, było im razem
dobrze.
- Raz, dwa
trzy.. No i teraz rzucasz. - Mówił spokojnie Bill i razem z Sabriną na 'trzy'
wyrzucili kulę, która zbiła wszystkie kręgle. Sabrina podskoczyła z radości
chłopak także się cieszył.
Pograli
sobie dwie godziny i wyszli stamtąd.
- Może
chodźmy się czegoś napić? - Zaproponowała dziewczyna. Obydwoje skierowali się
ku małej knajpce, która była otwarta 24/7
- Czego się
napijesz? - Zapytał blondwłosy.
- Hmm..
Weźmy po jakimś soku, przecież prowadzisz.
- No tak..
Zaraz wracam. - Wokalista podszedł do baru. Wrócił po chwili z dwoma szklankami
soku wiśniowego. Gdy obie szklanki były
puste Bill i jego towarzyszka opuścili knajpkę. Juror cały czas uważał żeby
żaden paparazzi ich nie przyłapał. Spotykanie się z uczestnikiem programu było
wbrew zasadom Bill na pewno straciłby swoją posadę jurora gdyby się wydało, że
spotyka się z Sabriną.
- Odwiozę
Cię do domu.
- Bill..
Nie trzeba. - Zaprotestowała brunetka.
- Ale jest
już późno.
- Poradzę
sobie.
- Nalegam..
- Płacisz
za kręgle, płacisz za napoje.. I jeszcze chcesz mnie podwieźć do domu? Bill
proszę..
Mężczyzna
tylko się uśmiechnął i otworzył drzwi od strony pasażera. - Proszę wsiadać. -
Dodał. Dziewczyna pokręciła z uśmiechem głową i wsiadła do samochodu.
***
- Gdzie ten
Bill? Już zaraz 23:00 a go nadal nie ma. - Martwił się Tom co chwilę
spoglądając na telefon.
-
Spokojnie, zaraz wróci. - Uspokajała go Ria.
- On nigdy
na tyle nie znikał.. Martwię się. A jak ktoś go pobił?
- Tom.. -
Dziewczyna westchnęła i usiadła na kolanach swojego chłopaka. - Nikt go nie
pobił, może to nie był zwykły spacer?
- Co masz
na myśli? - Tom spojrzał na Rię z podniesioną brwią.
- Może.. Spotkał
się z jakąś dziewczyną? - Zasugerowała na co ciemnowłosy wybuchł śmiechem.
- Bill?! –
Zapytał nie dowierzając po czym dodał – On nie potrafi rozmawiać z
dziewczynami.
- Oj Tom...
– Ria pokręciła głową i wstała z kolan swojego mężczyzny patrząc na niego
karcąco. – Ze mną jakoś rozmawia. – Dodała i wytknęła leciutko koniuszek języka
w stronę Toma, który wstał i objął ją.
- Ale Ty to
nie to samo. Ty jesteś moja.. – Pocałował ją namiętnie, gdy nagle do domu wszedł
Bill..
Oooo, dziękuję za dedykację! Notka cudna, najlepszy moment kiedy Bill nagle wypala z tymi kręgami :) Mam nadzieję, że żaden paparazzi ich nie zobaczy! Czekam na nexta!
OdpowiedzUsuńNie wierzę... Ktoś w 2013 roku jeszcze pisze opowiadanie o Tokio Hotel... Jestem po prostu w 7 niebie. Uwielbiam ten zespół i cieszę się, że mogę na bierząco śledzić odcinki. Jak się można domyślić będę często wpadać, żeby jak najszybciej przeczytać dalsze części. Pisz dalej już nie mogę się doczekać :D Piękny szablon tak mi się spodobał, że nie mogę się napatrzeć xD
OdpowiedzUsuńhistoria-nikoli.blog.pl
Ojej..jestem bardzo bardzo miłe zaskoczona.Wspaniały blog i przecudne zdjęcie Billa w tle. Nie spodziewałabym się,że trafię na takiego bloga,jeszcze nie tak dawno byłam ich wielką fanką..a teraz mam strasznie wielki sentyment do nich,szczególnie do Billa..
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia,trzymaj się c: