piątek, 19 lipca 2013

Odcinek 2.

W końcu się zebrałam i dokończyłam pisać to co zaczęłam dwa dni temu.. Nie wiem czy efekt Was zadowoli.. Z dedykacją dla Charlie. ;) Miłego czytania. ;* 
___________________________________________
***
Dziewczyna szła pustym korytarzem. Myślała o tym jak teraz diametralnie zmieni się jej życie. Wcześniej ojciec chronił ją od tego szumu medialnego a teraz sama postanowiła wypłynąć na głęboką wodę. Nie wiedziała czy sobie poradzi. Z zamyśleń wyrwał ją miły, ciepły męski głos wołający jej imię.
- Sabrina! - Dziewczyna momentalnie stanęła, odwróciła się w stronę wołającego ją mężczyzny z lekko zmarszczonym czołem. Gdy zobaczyła, że to Bill zdziwiła się. Zastanawiało ją to, czego on może od niej chcieć. W końcu blondyn dobiegł do brunetki lekko zdyszany.
- Masz, napij się. - Sabrina zaśmiała się podając chłopakowi butelkę schłodzonej wody którą przed chwilą kupiła. Bill wziął od niej napój i upił kilka łyków.
- Dziękuję. - Powiedział już mniej zmęczony.
- Nie powinieneś być teraz na castingach? - Zapytała z uśmiechem. To wywołało w Billu dziwne uczucie, uczucie którego nie czuł już bardzo dawno temu. Delikatnie zaczął pobolewać go brzuch a oczy zaświeciły mu się.
- Chciałem.. Chciałem. - Blondyn sam nie wiedział dlaczego wybiegł za Sabriną, ale coś mu kazało biec.. - Chciałem życzyć Ci powodzenia w półfinałach. - Uśmiechnął się. To było pierwsze co mu wpadło do głowy.
- Dziękuję.. - Dziewczyna westchnęła. - No to ja już pójdę. - Uśmiechnęła się do Billa i ruszyła przed siebie.
- Czekaj! - Zawołał Bill łapiąc ją za rękę. Dziewczyna odwróciła się automatycznie w stronę Billa a ich spojrzenia się spotkały. Trwali tak w tej pozycji kilka sekund. - M..m.. może chciałabyś wyjść gdzieś jutro ze mną? - Zapytał nieśmiało blondyn. Widać było, że zawstydziła go ta cała sytuacja.
- Pewnie. O 18:00 w parku na Olson Wiese?
- Pasuje.
- To do zobaczenia. - Brunetka ostatni raz posłała Billowi uśmiech, który on odwzajemnił. Obydwoje poszli zadowoleni w swoje strony. Blondyn przez resztę programu był nieobecny. Nie słuchał wypowiedzi swoich współpracowników, ledwo co wysłuchiwał śpiewów co raz to innych ludzi. Chciał się już z nią ponownie zobaczyć. Chciał być blisko niej..
"Gdzie ja z nią jutro pójdę? Gdybyśmy byli w LA wziąłbym ją na plażę.. Nie mogę wymyślić nic banalnego takiego jak pizza, czy kawa to jest głupie.."
- Bill a Ty co sądzisz? - Wyrwał go z przemyśleń głos Dietera. Bill nie wiele myśląc odpowiedział:
- Myślę, że kręgle byłyby odpowiednie. - Po tych słowach wszyscy spojrzeli się na blondyna. Nikt nie wiedział o co mu chodzi. Każdy wypowiadał się na temat śpiewu uczestnika a Bill wyskoczył z kręglami. Młodszy bliźniak spojrzał na swojego brata, który wzrokiem pokazywał na uczestnika. Bill szybko otrząsnął się z myśli.
- Tak ja myślę, że śpiewasz całkiem nieźle. - Zaczął Bill.
- Nieźle? On kaleczy muzykę, Bill czy Ty go słuchałeś? Skup się. - Skarcił go Dieter. Miał rację, blondyn wcale nie słuchał występu uczestnika, był zajęty myśleniem o jutrzejszym spotkaniu. Westchnął tylko i machnął ręką. Gdy program się skończył Dieter zawołał Billa na rozmowę. Poszli gdzieś w kąt i zaczęli:
- Bill co Ty dziś wyrabiasz? Wybiegasz gdzieś nagle z sali, później wracasz cały w skowronkach i nie słuchasz występów uczestników. No jak Ty się zachowujesz? To nie jest postawa jurora. Juror musi być czujny, skupiony, wsłuchany.. A Ty taki nie jesteś. Jeszcze jeden taki wybryk i ostrzegam Cię, wylecisz z programu zrozumiałeś? - Zagroził mu Dieter. Bill tylko pokiwał głową. Jego kolega miał racje, nie powinien w czasie programu myśleć o sprawach osobistych, powinien skupić się na uczestnikach. Wokalista nie powiedział nic o Sabrinie swojemu starszemu bratu. Nie chciał na razie robić żadnego szumu chociaż najchętniej wszystko by mu opowiedział. Gdy on i jego brat wrócili do domu Tom postanowił zadzwonić do Rii a Bill poszedł pod prysznic, następnie oboje poszli spać.
***
Obudził go swąd spalonego jedzenia. Szybko zerwał się z łóżka i zbiegł na dół. Kuchnia była cała w dymie, który roznosił się po reszcie mieszkania. A w kuchni oczywiście siedział nie kto inny jak starszy Kaulitz.
- Tom! Tom! Co Ty wyrabiasz?! - Bill zaczął latać po kuchni i otwierać wszystkie okna.
- Ja chciałem zrobić Ci śniadanie. - Powiedział niewinnym głosem Tom. Jego brat uśmiechnął się na tą wiadomość. To było miłe ze strony ciemnowłosego, że wstał wcześniej i zaczął przygotowywać śniadanie.
- Widać kuchnia nie jest Twoją mocną stroną. Zostań przy graniu na gitarze. - Zaśmiał się Bill opanowując sytuację. Dokończył smarzenie naleśników i razem z bratem zasiadł do stołu.
- Dzisiaj jadę po Rię na lotnisko. - Oznajmił Tom.
- O.. Ria przylatuje?
- Tak. A w poniedziałek razem lecimy do LA na tydzień.
Bill na chiwlę zamyślił się. Gdyby został tu bez Toma mógłby zaprosić Sabrinę na jakąś kolację.. Spodobał mu się ten pomysł.
- To może ja bym tu został? Wiesz w LA pobędziecie sobie trochę sami. Przyda się to wam.
- Ale Ty nam nie przeszkadzasz.
- Wiem, ale.. Ja bym wtedy może napisał jakiś nowy tekst na płytę..
- Ale Bill wszystko co miało być na płycie już jest gotowe.
- No tak.. Ale... ale myślałem o jakimś bonusie. Co Ty na to?
- Jeżeli chcesz.. Powiedz kiedy napiszesz tekst to ja z chłopakami skomponujemy muzykę.
- Ok.
***
Słońce już zaczynało zachodzić blondyn ubrał się w jakieś rurki, do tego skórzaną kurtkę i białą bluzkę. Użył najlepszych perfum i zszedł na dół gdzie siedział Tom z Rią.
- Gdzie Ty się tak szykujesz? - Zapytał Tom siedzący na kanapie obejmując Rię.
- Idę... Idę się przejść. Muszę poszukać natchnienia do napisania tekstu.
- Myślałam, że na płytę już wszystko gotowe.. - Wtrąciła Ria.
- Bill chce jakiś bonus. - Wyjaśnił Tom swojej dziewczynie. Ona tylko pokiwała głową.
- To ja lecę. - Rzucił Bill i w pośpiechu wyszedł z domu. Szybko pojechał do parku gdzie czekała już na niego piękna brunetka. Gdy wokalista ją zobaczył, na jego twarzy automatycznie pojawił się uśmiech. Cieszył się, że ponownie może ją zobaczyć, spojrzeć w jej oczy, spędzić z nią czas..
- Cześć. - Powiedział przytulając dziewczynę.
- Witaj. - Powiedziała robiąc to samo z Billem.
- Idziemy? - Zapytał blondwłosy
- No pewnie, tylko gdzie?
- Niespodzianka. - Powiedział Bill tajemniczo. Obydwoje skierowali się do auta jurora i odjechali. Na początku czuli się niepewnie ze sobą, to nic dziwnego przecież w ogóle się nie znali. Weszli do dużego budynku, nagle oczom brunetki ukazały się kule i kręgle..
- No nie.. - Powiedziała cicho. - Bill ale.. Ja nie umiem grać w kręgle. - Dziewczyna spojrzała bezradnie na swojego towarzysza a ten tylko uśmiechnął się po czym powiedział:
- Spokojnie. Nauczę Cię. Gdy obrali swój tor do gry Bill powiedział Sabrinie żeby wzięła do ręki kulę. Gdy ona to zrobiła ten podszedł do niej, objął ją i podparł ręką jej kulę. Trwali przez kilka minut w tej pozycji, było im razem dobrze.
- Raz, dwa trzy.. No i teraz rzucasz. - Mówił spokojnie Bill i razem z Sabriną na 'trzy' wyrzucili kulę, która zbiła wszystkie kręgle. Sabrina podskoczyła z radości chłopak także się cieszył.
Pograli sobie dwie godziny i wyszli stamtąd.
- Może chodźmy się czegoś napić? - Zaproponowała dziewczyna. Obydwoje skierowali się ku małej knajpce, która była otwarta 24/7
- Czego się napijesz? - Zapytał blondwłosy.
- Hmm.. Weźmy po jakimś soku, przecież prowadzisz.
- No tak.. Zaraz wracam. - Wokalista podszedł do baru. Wrócił po chwili z dwoma szklankami soku  wiśniowego. Gdy obie szklanki były puste Bill i jego towarzyszka opuścili knajpkę. Juror cały czas uważał żeby żaden paparazzi ich nie przyłapał. Spotykanie się z uczestnikiem programu było wbrew zasadom Bill na pewno straciłby swoją posadę jurora gdyby się wydało, że spotyka się z Sabriną.
- Odwiozę Cię do domu.
- Bill.. Nie trzeba. - Zaprotestowała brunetka.
- Ale jest już późno.
- Poradzę sobie.
- Nalegam..
- Płacisz za kręgle, płacisz za napoje.. I jeszcze chcesz mnie podwieźć do domu? Bill proszę..
Mężczyzna tylko się uśmiechnął i otworzył drzwi od strony pasażera. - Proszę wsiadać. - Dodał. Dziewczyna pokręciła z uśmiechem głową i wsiadła do samochodu.
***
- Gdzie ten Bill? Już zaraz 23:00 a go nadal nie ma. - Martwił się Tom co chwilę spoglądając na telefon.
- Spokojnie, zaraz wróci. - Uspokajała go Ria.
- On nigdy na tyle nie znikał.. Martwię się. A jak ktoś go pobił?
- Tom.. - Dziewczyna westchnęła i usiadła na kolanach swojego chłopaka. - Nikt go nie pobił, może to nie był zwykły spacer?
- Co masz na myśli? - Tom spojrzał na Rię z podniesioną brwią.
- Może.. Spotkał się z jakąś dziewczyną? - Zasugerowała na co ciemnowłosy wybuchł śmiechem.
- Bill?! – Zapytał nie dowierzając po czym dodał – On nie potrafi rozmawiać z dziewczynami.
- Oj Tom... – Ria pokręciła głową i wstała z kolan swojego mężczyzny patrząc na niego karcąco. – Ze mną jakoś rozmawia. – Dodała i wytknęła leciutko koniuszek języka w stronę Toma, który wstał i objął ją.

- Ale Ty to nie to samo. Ty jesteś moja.. – Pocałował ją namiętnie, gdy nagle do domu wszedł Bill..

3 komentarze:

  1. Oooo, dziękuję za dedykację! Notka cudna, najlepszy moment kiedy Bill nagle wypala z tymi kręgami :) Mam nadzieję, że żaden paparazzi ich nie zobaczy! Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę... Ktoś w 2013 roku jeszcze pisze opowiadanie o Tokio Hotel... Jestem po prostu w 7 niebie. Uwielbiam ten zespół i cieszę się, że mogę na bierząco śledzić odcinki. Jak się można domyślić będę często wpadać, żeby jak najszybciej przeczytać dalsze części. Pisz dalej już nie mogę się doczekać :D Piękny szablon tak mi się spodobał, że nie mogę się napatrzeć xD
    historia-nikoli.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej..jestem bardzo bardzo miłe zaskoczona.Wspaniały blog i przecudne zdjęcie Billa w tle. Nie spodziewałabym się,że trafię na takiego bloga,jeszcze nie tak dawno byłam ich wielką fanką..a teraz mam strasznie wielki sentyment do nich,szczególnie do Billa..

    Życzę powodzenia,trzymaj się c:

    OdpowiedzUsuń