Sobota
wieczór. Pod dobrze oświetloną i otoczoną dużą ilością ludzi salę podjechała
czarna limuzyna z przyciemnianymi oknami. Przykuła wzrok każdego, wszyscy
zaczęli piszczeć. Jako pierwsza wysiadła prowadząca program "Deutschland
Sucht Den Superstar" Nazan Eckers, wzięła megafon do ręki po czym zaczęła
przemawiać do rozwrzeszczanego tłumu.
- Cieszę
się, że mogę was powitać w kolejnej edycji programu "Deutschland Sucht Den
Superstar" Widzę, że jest tu wielu utalentowanych ludzi, cieszy mnie to. -
Przemowę przerwał jej krzyk uczestników programu, ale Nazan po chwili
kontynuowała. - Mam nadzieję, że dziś dacie z siebie wszystko i pokażecie
jurorom, że nie tylko mamy dobre autostrady, ale także dobrych muzyków. - Po
skończonej wypowiedzi prezenterka zaśmiała się i weszła do środka. Za nią
wyszli po kolei: Dieter Bohlen, Bill
Kaulitz, Mateo Jaschik i Tom Kaulitz. Chłopacy porozdawali kilka autografów po
czym zasiedli w loży jurorów. Nagle kamerzysta zarządził przerwę na reklamy,
jurorzy mogli jeszcze przez chwilę odetchnąć a uczestnicy podpisywali ostatnie
papiery.
- Mam
nadzieję, że dzisiaj nas czymś zaskoczą, nie jak to było tydzień temu.. -
Powiedział Dieter.
- Nie
przesadzaj, nie było tak źle. Było kilka złych głosów, ale to tyle. Reszta była
ok. - Wypowiedział się Bill.
Dieter
zamilkł, nie chciał chyba wdawać się w dyskusję z Billem. Wiedział chyba, że i
tak przegra. Po kilku minutach jurorzy powitali pierwszego mężczyznę.
- Witaj,
jak masz na imię? - Zapytał Mateo.
- Nazywam
się Joshua Mills, mam trzydzieści pięć lat. Mieszkam w Magdeburgu. - Jurorzy na
jego słowa pokiwali głowami.
- A czym
się zajmujesz? Powiedz nam coś o sobie. - Zapytał Bill podpierając głowę na
ręku.
- Na
codzień jestem policjantem. Ale po godzinach a czasem i na patrolu lubię sobie
pośpiewać, to moja druga pasja.
- O nie
policjant. Teraz jak go wyrzucimy to nas zamkną. - Zaśmiał się Tom a za nim
jego brat i Joshua.
- Nie, to
nie będzie tak. - Uśmiechnął się Josh. - Odpowiecie za to przed sądem. - Dodał
po chwili żartobliwie.
- Mmm.. Nie
mogę się doczekać. Co nam dzisiaj zaśpiewasz Josh? - Zapytał starszy Kaulitz.
- Zaśpiewam
Nenę - 99luftballons. - Odpowiedział.
- Ooo... -
Bill uśmiechnął się na słowa uczestnika. Uwielbiał Nenę od najmłodszych lat,
był ciekawy jak Joshowi wyjdzie ta piosenka. - Zaczynaj. - Dodał po chwili.
- "Hast Du etwas Zeit für mich
Dann singe ich ein Lied für Dich
Von 99
Luftballons
Auf ihrem
Weg zum Horizont" - Zaczął śpiewać Josh a jurorów przeszły ciarki. Tom
zdziwił się najbardziej. Szczerze myślał, że policjant nie za dobrze śpiewa.
Wywarło to na nim ogromne wrażenie. Gdy uczestnik skończył starszy bliźniak
jako pierwszy zabrał głos.
- Josh.
Powiem Ci szczerze, bo szczery jestem. Na początku myślałem, że przyszedł tu
kolejny, nudny uczestnik który pokaże nam coś przeciętnego.. Ale myliłem się Ty
taki nie jesteś. Ty.. Ty masz to coś, masz głos. Nie zmarnuj tego. - Na słowa
Toma policjant się uśmiechnął.
- Tak ja
także jestem pod wrażeniem. Mmm.. Nie wiem co tu więcej dodać bo Tom wszystko
powiedział, masz talent. Myślałem, że popsujesz tą piosenkę ale Ty nadałeś jej
nowy wyraz... Jesteś naszą nadzieją, nadzieją na dobrych niemieckich muzyków. -
Dodał Bill.
- Mi tylko
zostało zgodzić się z chłopakami. Występ był bardzo czysty, bez żadnych
zająknięć.. Dla mnie mógłbyś wygrać tą edycję, no zobaczymy nic Ci nie obiecuję
Josh. - Dopowiedział Matheo.
- Ja
usłyszałem parę niedociągnięć, ale porównując Ciebie z tym co było w tym
programie tydzień temu.. To muszę stwierdzić, że bijesz tamtych na łopatki. -
Powiedział Dieter.
- Nie
zostało mi nic innego do zrobienia jak dać Ci to. - Tom wziął do ręki papierek,
'promocję' do następnego etapu. Joshua aż podskoczył z wrażenia.
- Jeju...
Dziękuję wam. Ja nie myślałem... Nie wiedziałem... Że mi się uda. - Josh podszedł
do Toma i biorąc od niego 'promocję' uścisnął mu rękę, tak też zrobił z resztą
jurorów.
- Więcej
wiary w siebie. - Powiedział Mateo i uśmiechnął się.
- Dziękuję.
- Policjant wszedł po schodach i zniknął za drzwiami. Po przesłuchaniu
parudziesięciu osób przyszedł czas na pewną nieśmiałą, ale zaskakującą
brunetkę. Otworzyła drzwi i weszła do studia na swoich długich, pięknych nogach
ubrana w czarną skórzaną kurtkę i czarną sukienkę bez ramiączek sięgającą przed
kolano do tego ciemne szpilki i kilka bransoletek na ręku. Gdy dziewczyna
schodziła po schodach Tom patrzył na nią z pożądaniem i lekkim uśmiechem na
twarzy.
- Dobry
wieczór. – Przywitała się brunetka.
- Witaj. –
Powiedział Bill. – Powiedz nam coś o sobie.
- Nazywam
się Sabrina Sorge, mam 20 lat i mieszkam w Hamburgu. – Po słowach
dwudziestolatki Tom zdębiał..
- Emmm..
Mam pytanie. – Zaczął.
- Tak? –
Dziewczyna zaśmiała się, chyba domyślała się o co chodziło Tomowi.
- Jesteś
córką…
- Tak, tak.
Samy’ego – Przerwała mu i dokończyła.
- Jezu.. –
Tom westchnął i jeszcze z większą uwagą przypatrzył się brunetce. – I co? Będziesz
dziś rapować? – Zaśmiał się. Dziewczyna zrobiła to samo.
- Niee.. Mi
rapowanie nie wychodzi za dobrze, wolę śpiewać.
- A więc
zaśpiewasz? – Zapytał Dieter
- Tak. –
Odpowiedziała.
- A co to
takiego będzie? – Zapytał Mateo.
- Fit For
Rivals – Crash.
- Ou… Takie
cięższe klimaty? – Zaśmiał się Bill.
- Taak.. –
Uśmiechnęła się dwudziestolatka.
- Ojciec
raper, dziewczyna rockmanka. Cudowne połączenie. – Zaśmiał się Tom razem z
resztą.
Po chwili
dziewczyna zaczęła śpiewać:
- „Don't know where I'm going.
Everybody's running, everybody's running.
Come back,after all is broken.
Everything is burning, no one is returning…”
Everybody's running, everybody's running.
Come back,after all is broken.
Everything is burning, no one is returning…”
Gdy skończyła wszyscy patrzeli na nią z zachwytem.
- Cudo, cudo i jeszcze raz cudo. – Zaczął Mateo ale
przerwał mu Dieter.
- Masz mocny, piękny głos, wiesz jak nim manipulować.
Ogólnie wiesz co śpiewasz, jak śpiewasz w którym momencie masz łapać oddech to
mi się podoba.
- Tak. Nie boisz się śpiewać tak jak to mają niektórzy
co tutaj przychodzą. Po prostu wiesz łapie ich stres i nie mogą dobrze
zaśpiewać. Ty nie masz z tym problemu.
- Ma ojca rapera to co się dziwisz, chyba ma jakieś
tam doświadczenie ze sceną. – Przerwał bratu Tom.
- Taak. Jak byłam mniejsza a tata dopiero zaczynał
karierę to zabierał mnie na scenę, tyle że ja się tam zbytnio nie udzielałam i
to był inny klimat. Wiecie sami tacy hip-hopowcy.. Bałam się ich. – Sabrina zaśmiała
się.
- Wiesz mógłbym z Tobą rozmawiać godzinami, ale
niestety czas nas nagli. Powiem tyle, widzimy się za tydzień w pierwszym
finałowym odcinku. – Powiedział Tom podając ‘promocję’ Sabrinie.
Ta ucieszona podbiegła i przytuliła go. Tom także się
cieszył w końcu przytulała go córka jego ulubionego rapera. Sabrina przytuliła
się także z pozostałymi i wybiegła z pomieszczenia. A prowadząca zarządziła
przerwę.
- Widzę, że dziewczyna zawróciła Ci w głowie. – Swoje słowa
skierował Dieter do Billa, który zamyślony wpatrywał się w pustą szklankę, która jeszcze przed chwilą była pełna soku.
- Ja muszę na chwilę wyjść. - Wokalista szybko wbiegł na górę po schodach i opuścił salę. Wbiegł na korytarz, który już nie był aż tak przepełniony, zauważył ją. Akurat wychodziła ze studia.
- Ja muszę na chwilę wyjść. - Wokalista szybko wbiegł na górę po schodach i opuścił salę. Wbiegł na korytarz, który już nie był aż tak przepełniony, zauważył ją. Akurat wychodziła ze studia.
- Sabrina, czekaj! – Krzyknął.
O ja... No... Brak słów! Zarąbiste, najlepsze, wyśmienite i tak dalej... :D Po prostu świetne opowiadanie!!! Ja chce więcej! :D Błagam na kolanach pisz więcej! A tło jest cudne! Ja chce takie zdjęcie! Czekam na nexta!
OdpowiedzUsuń