środa, 24 lipca 2013

Odcinek. 6

Nie mogłam się doczekać, aby wstawić tą notkę, więc wstawiam ją dzisiaj ;) Dedykacja dla Nikoli. 

***
5:30 wszyscy prócz niego jeszcze spali. Blondyn przekręcał się z boku na bok, rozmyślając o Sabrinie, o tym pobiciu. Chciał jak najszybciej dopaść tego chłopaka. Obiecał sobie, że mu tego nie odpuści, skrzywdził dziewczynę na której mu zależało, nie może mu popuścić.
- Dosyć. - Powiedział do siebie siadając na łóżku. Przeleżał całą noc z myślami o Sabrinie, wszystko sobie dokładnie poukładał w głowie. Wstał na równe nogi i poszedł do toalety. O tak, zimny prysznic to jest to czego potrzebował. Szybko zdjął z siebie resztkę ubrań i wskoczył pod prysznic. Nagle strumień zimnej wody zalał jego barki i resztę ciała na którym pojawiły się ciarki. Po 15 minutach wyszedł. Owinął się białym, miękkim ręcznikiem i wrócił do sypialni. Wyjął z szafy ciemne rurki i szarą bluzkę na krótki rękaw. Nagle usłyszał ciche pukanie do drzwi. Myślał, że to Tom więc podszedł i otworzył je. Był nieco zaskoczony, gdy zobaczył, że przed drzwiami nie stoi Tom tylko długonoga brunetka, która także nie kryła swojego zaskoczenia na widok Billa owiniętego samym ręcznikiem. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Sabrina? Dlaczego nie śpisz? - Zapytał szeptem Bill.
- Nie mogę... Bolą mnie plecy. - Wyjąkała cicho dziewczyna.
- Wejdź do środka. - Zaprosił brunetkę Bill, ta weszła posłusznie i usiadła na jego łóżku. Blondyn także usiadł obok niej. - Daj zerknę na te plecy. - Powiedział a Sabrina usiadła plecami do niego. Blondyn delikatnie uniósł jej koszulkę do góry. To co tam zobaczył zaszokowało go. Na plecach Sabriny także widniały siniaki i większe rany. - Sabrina... Co on z Tobą robił? - Zapytał niepewnie. Nie chciał męczyć dziewczyny, wiedział, że opowiadanie o takim znęcaniu się nie jest dla niej miłą rzeczą. Długonoga westchnęła.
- Bił mnie.. Bił mnie wiele razy. Gdy coś szło nie po jego myśli, obrywałam ja. Gdy interesy szły nie tak jak trzeba, mi się dostawało... Pozwalałam mu na to no bo co miałam zrobić? Gdybym się mu postawiła obrywałabym jeszcze mocniej, częściej.. - Dziewczyna rozpłakała się i wtuliła w nagą, nieco chłodną klatę Billa. On objął ją, nic nie mógł poradzić na jej ból.. Gdyby była taka możliwość sprawiłby żeby te rany zniknęły, albo chociaż przeszły na niego. Nie chciał, aby Sabrina cierpiała.
- Podaj mi jego adres.. - Powiedział stanowczo wokalista.
- Bill co ty...
- Sabrina, on musi za to zapłacić. Co jeżeli Ty nie będziesz jedyna? Jeżeli pobije jeszcze więcej kobiet? Mamy mu tak na to pozwalać? Ktoś musi zareagować, Ty teraz cierpisz a on bawi się gdzieś w najlepsze. Nie pozwolę na to.. - Przerwał, spojrzał dziewczynie w załzawione oczy i delikatnie się uśmiechnął. - Powiesz mi gdzie on mieszka?
- Na Ursrache Strasse - Odpowiedziała ocierając łzę. - Wiem też, że dzisiaj wieczorem ma pójść do jakiegoś klubu tylko... Jak on się nazywał...  Gelegen.. Gelegenheit! 
Bill pokiwał głową. "Już ja się z nim dzisiaj policzę." - Pomyślał.
- Od teraz, ten frajer nigdy Cię nie skrzywdzi. - Powiedział przejeżdżając ręką po włosach dziewczyny. - A teraz pozwól, że się ubiorę.. - Blondyn zaśmiał się. - To takie nie eleganckie chodzić przy tak pięknej kobiecie.. prawie nago.
- Takim pięknym ciałem trzeba się chwalić. - Brunetka uśmiechnęła się delikatnie, położyła głowę na poduszce Billa na której było czuć zapach jego perfum.
Wokalista w tym czasie wziął ciuchy, które sobie wcześniej przygotował i poszedł się ubrać do łazienki. Po 10 minutach wyszedł. Sabrina leżała wtulona w jego poduszkę z zamkniętymi oczami.
"Chyba zasnęła" - Pomyślał. Postanowił jej nie ruszać. Okrył ją tylko kocem i wyszedł z pokoju. Zszedł na dół do kuchni zaparzył sobie kawę, którą po wystygnięciu wypił. W domu panowała grobowa cisza, każdy jeszcze spał. Nie trudno się dziwić, było dopiero po szóstej. Kaulitz postanowił przygotować dla każdego śniadanie - gofry. Ale przed tym jeszcze sobie chwilę posiedział nad kubkiem kawy i porozmyślał na różne tematy. W większości dotyczyły Sabriny, ale nie wnikajmy w to. W końcu zabrał się do pracy, wyjął gofrownicę i zaczął robić gofry o różnych kształtach. Serduszka, misie, kwadraty... "Tom lubi misie, ten będzie dla niego" - Pomyślał kładąc miśkowego gofra na talerz. Sprzątnął ze stołu jakieś okruszki, postawił na nim talerzyki a na środku wielki talerz z goframi. Do każdego talerzyka dostawił po szklance mleka, i wszystko było gotowe. Na dół zszedł Tom, wiedział kiedy to zrobić. Uśmiechnął się widząc różnokształtne gofry.
- Od kiedy Ty nie śpisz? - Zapytał brata siadając przy stole.
- Od wczoraj. - Powiedział zmęczonym głosem Bill.
- Człowieku, idź się połóż a nie jeszcze nam śniadanie robisz.
- Sabrina śpi u mnie..
Tom słysząc te słowa uśmiechnął się cwaniacko i poruszył brwiami.
- To nie tak jak myślisz.. Ona przyszła do mnie przed szóstą, bolały ją plecy.. Były całe w ranach, ten dupek ją bił za każdy swój życiowy błąd. Potrafisz to zrozumieć? - Zbulwersowany Bill wstał opierając ręce na stole. - Karcić kogoś za swoje niepowodzenia, to trzeba być debilem!
- Bill spokojnie... Pobudzisz dziewczyny.. - Uspokoił brata Tom.
- Przepraszam. Ale aż się we mnie gotuje jak pomyślę o tym typie..
- Musisz wyciągnąć od Sabriny jego adres..
- Już to zrobiłem. A nawet wiem, że będzie w klubie do którego często chodzisz.
- W Gelegenheit?
- Tak.
- O.. mam tam zniżki na drinki. I do tego wejście za free..
- To cudownie, szykuj się bo dzisiaj idziemy na imprezkę. - Bill spojrzał na starszego brata z podstępnym uśmieszkiem i przymrużonymi oczami. Tom domyślił się co jego brat knuje.
***
W końcu ściemniło się. Na zegarze wybiła 22. Bracia Kaulitz zaczęli przygotowywać się do imprezy. Tom założył jakąś luźną białą bluzkę z nadrukiem do tego czarna kurtka z kapturem i szerokie jeansy. Bill zaś ubrał jeansowe rurki, czarną bluzkę i szarą kurtkę.
- Tom tylko uważaj na siebie.. - Powiedziała Ria patrząc w oczy swojemu chłopakowi. Martwiła się o niego, nie wiedziała co może go tam spotkać.
- Spokojnie, obijemy mu tylko mordę i zaraz będziemy razem z wami. - Uśmiechnął się Tom całując swoją dziewczynę. Bill patrzał na tą sytuację i zazdrościł bratu. Ria go strasznie mocno kochała blondyn też pragnął takiej miłości..
- Oboje na siebie uważajcie. - Powiedziała ponownie blondynka zamykając drzwi za chłopakami. Oni wsiedli do ciemnego samochodu Toma i odjechali. Po drodze zajechali jeszcze po Andreasa - ich najlepszego przyjaciela. On także wiedział o całej sprawie i również jak chłopacy chciał go nauczyć szacunku do kobiet.
***
W czasie gdy Bill czekał na zewnątrz Tom i Andreas weszli z zamiarem odszukania Ralfa. Przed wyjazdem Sabrina dokładnie im go opisała, na wszelki wypadek wzięli jego zdjęcie, które pokazywali gdy pytali się jakiegoś imprezowicza czy widział tego mężczyznę. Po kilku minutach znaleźli go siedzącego przy barze z dziewczynami.
- To jak robimy? – Zapytał Andreas.
- Podchodzimy, łapiemy go za szmaty i wynosimy na zewnątrz. – Odpowiedział Tom przyglądając się brunetowi.
- A jak będzie stawiał opór?
- Oj Andreas to proste że wtedy walniesz mu w banie.. Idziemy. – Tom ruszył jako pierwszy, Andreas szedł zaraz za nim. Ciemnowłosy położył mu rękę na ramieniu.
- Mamy do pogadania kolego. – Powiedział i pociągnął go za kurtkę w stronę drzwi, Andreas oczywiście mu pomógł, bo Ralf stawiał opór. Chłopacy postawili bruneta przed Billem, który patrzał na niego morderczym wzrokiem.
- O co wam chodzi? Odwalcie się. – Mówił Ralf za co Tom uderzył go z pięści w twarz. Andreas z Billem spojrzeli na niego.
- Sorry, nie wytrzymałem, musiałem go walnąć. – Wytłumaczył się Tom. 
- I co? Myślicie, że się Was boję? Ja też mam swoich kolegów.. Ej Sam! – Krzyknął Ralf. A paru napakowanych kolesi otoczyło Billa i resztę. Lecz Bill nie zamierzał się poddać. Podszedł do Ralfa uderzył go pięścią w nos, za co brunet oddał mu kopnięciem w udo. Pozostali chłopacy rzucili się na Toma i Andreasa. Ale ciemnowłosi poradzili sobie z nimi raz i dwa. Bill jeszcze kopał zwijającego się z bólu Ralfa.
- Już nigdy nie tkniesz Sabriny! Nawet jej na oczy nie zobaczysz!
- To o Sabrinę Ci chodzi? To zwykła zdzira. – Powiedział pewny siebie Ralf, za co dostał kopniaka w brzuch od Billa. 
- Ej Bill dobra, już starczy. – Powiedział Tom odsuwając brata od leżącego bruneta.
- Nie! Jeszcze! Niech ten bydlak zginie! – Krzyczał Bill. Ludzie otoczyli bijących się chłopaków i bacznie obserwowali każdy ich ruch, nagrywali, czy robili zdjęcia.

- Dobra Bill kończ to! Bo to się źle skończy dla nas. – Tom wskazał na ludzi trzymających w dłoni telefony komórkowe. Blondyn opamiętał się i cała trójka szybko wróciła do auta odjeżdżając z piskiem opon. 

2 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję za dedykację :D Tomusiek i Billuś jacy waleczni jak lwy w dżungli :D Ciekawe, czy w gazetach coś o tym będzie no wiesz nagłówki w stylu ,,Bliźniacy Kaulitz napadają na niewinnego chłopaka" lub ,,Kaulitzowie w bojowych nastrojach - bójka przed klubem" Nie moge sie doczekać kolejnego odcinka :D
    Nowy odcinek: historia-nikoli.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! mam nadzieję że nic takiego złego się nie stanie... :) Odcinek mega i trzyma w napięciu...:D Zapraszam również do mnie na nexta!

    OdpowiedzUsuń