***
5:30
wszyscy prócz niego jeszcze spali. Blondyn przekręcał się z boku na bok,
rozmyślając o Sabrinie, o tym pobiciu. Chciał jak najszybciej dopaść tego
chłopaka. Obiecał sobie, że mu tego nie odpuści, skrzywdził dziewczynę na
której mu zależało, nie może mu popuścić.
- Dosyć. -
Powiedział do siebie siadając na łóżku. Przeleżał całą noc z myślami o
Sabrinie, wszystko sobie dokładnie poukładał w głowie. Wstał na równe nogi i
poszedł do toalety. O tak, zimny prysznic to jest to czego potrzebował. Szybko
zdjął z siebie resztkę ubrań i wskoczył pod prysznic. Nagle strumień zimnej
wody zalał jego barki i resztę ciała na którym pojawiły się ciarki. Po 15
minutach wyszedł. Owinął się białym, miękkim ręcznikiem i wrócił do sypialni.
Wyjął z szafy ciemne rurki i szarą bluzkę na krótki rękaw. Nagle usłyszał ciche
pukanie do drzwi. Myślał, że to Tom więc podszedł i otworzył je. Był nieco
zaskoczony, gdy zobaczył, że przed drzwiami nie stoi Tom tylko długonoga
brunetka, która także nie kryła swojego zaskoczenia na widok Billa owiniętego
samym ręcznikiem. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Sabrina?
Dlaczego nie śpisz? - Zapytał szeptem Bill.
- Nie
mogę... Bolą mnie plecy. - Wyjąkała cicho dziewczyna.
- Wejdź do
środka. - Zaprosił brunetkę Bill, ta weszła posłusznie i usiadła na jego łóżku.
Blondyn także usiadł obok niej. - Daj zerknę na te plecy. - Powiedział a
Sabrina usiadła plecami do niego. Blondyn delikatnie uniósł jej koszulkę do
góry. To co tam zobaczył zaszokowało go. Na plecach Sabriny także widniały siniaki
i większe rany. - Sabrina... Co on z Tobą robił? - Zapytał niepewnie. Nie
chciał męczyć dziewczyny, wiedział, że opowiadanie o takim znęcaniu się nie
jest dla niej miłą rzeczą. Długonoga westchnęła.
- Bił
mnie.. Bił mnie wiele razy. Gdy coś szło nie po jego myśli, obrywałam ja. Gdy
interesy szły nie tak jak trzeba, mi się dostawało... Pozwalałam mu na to no bo
co miałam zrobić? Gdybym się mu postawiła obrywałabym jeszcze mocniej,
częściej.. - Dziewczyna rozpłakała się i wtuliła w nagą, nieco chłodną klatę
Billa. On objął ją, nic nie mógł poradzić na jej ból.. Gdyby była taka
możliwość sprawiłby żeby te rany zniknęły, albo chociaż przeszły na niego. Nie
chciał, aby Sabrina cierpiała.
- Podaj mi
jego adres.. - Powiedział stanowczo wokalista.
- Bill co ty...
- Sabrina,
on musi za to zapłacić. Co jeżeli Ty nie będziesz jedyna? Jeżeli pobije jeszcze
więcej kobiet? Mamy mu tak na to pozwalać? Ktoś musi zareagować, Ty teraz
cierpisz a on bawi się gdzieś w najlepsze. Nie pozwolę na to.. - Przerwał,
spojrzał dziewczynie w załzawione oczy i delikatnie się uśmiechnął. - Powiesz
mi gdzie on mieszka?
- Na
Ursrache Strasse - Odpowiedziała ocierając łzę. - Wiem też, że dzisiaj
wieczorem ma pójść do jakiegoś klubu tylko... Jak on się nazywał... Gelegen.. Gelegenheit!
Bill
pokiwał głową. "Już ja się z nim dzisiaj policzę." - Pomyślał.
- Od teraz,
ten frajer nigdy Cię nie skrzywdzi. - Powiedział przejeżdżając ręką po włosach
dziewczyny. - A teraz pozwól, że się ubiorę.. - Blondyn zaśmiał się. - To takie
nie eleganckie chodzić przy tak pięknej kobiecie.. prawie nago.
- Takim
pięknym ciałem trzeba się chwalić. - Brunetka uśmiechnęła się delikatnie,
położyła głowę na poduszce Billa na której było czuć zapach jego perfum.
Wokalista w
tym czasie wziął ciuchy, które sobie wcześniej przygotował i poszedł się ubrać
do łazienki. Po 10 minutach wyszedł. Sabrina leżała wtulona w jego poduszkę z
zamkniętymi oczami.
"Chyba
zasnęła" - Pomyślał. Postanowił jej nie ruszać. Okrył ją tylko kocem i
wyszedł z pokoju. Zszedł na dół do kuchni zaparzył sobie kawę, którą po
wystygnięciu wypił. W domu panowała grobowa cisza, każdy jeszcze spał. Nie
trudno się dziwić, było dopiero po szóstej. Kaulitz postanowił przygotować dla
każdego śniadanie - gofry. Ale przed tym jeszcze sobie chwilę posiedział nad
kubkiem kawy i porozmyślał na różne tematy. W większości dotyczyły Sabriny, ale
nie wnikajmy w to. W końcu zabrał się do pracy, wyjął gofrownicę i zaczął robić
gofry o różnych kształtach. Serduszka, misie, kwadraty... "Tom lubi misie,
ten będzie dla niego" - Pomyślał kładąc miśkowego gofra na talerz.
Sprzątnął ze stołu jakieś okruszki, postawił na nim talerzyki a na środku
wielki talerz z goframi. Do każdego talerzyka dostawił po szklance mleka, i
wszystko było gotowe. Na dół zszedł Tom, wiedział kiedy to zrobić. Uśmiechnął
się widząc różnokształtne gofry.
- Od kiedy
Ty nie śpisz? - Zapytał brata siadając przy stole.
- Od
wczoraj. - Powiedział zmęczonym głosem Bill.
-
Człowieku, idź się połóż a nie jeszcze nam śniadanie robisz.
- Sabrina
śpi u mnie..
Tom słysząc
te słowa uśmiechnął się cwaniacko i poruszył brwiami.
- To nie
tak jak myślisz.. Ona przyszła do mnie przed szóstą, bolały ją plecy.. Były
całe w ranach, ten dupek ją bił za każdy swój życiowy błąd. Potrafisz to
zrozumieć? - Zbulwersowany Bill wstał opierając ręce na stole. - Karcić kogoś
za swoje niepowodzenia, to trzeba być debilem!
- Bill
spokojnie... Pobudzisz dziewczyny.. - Uspokoił brata Tom.
-
Przepraszam. Ale aż się we mnie gotuje jak pomyślę o tym typie..
- Musisz
wyciągnąć od Sabriny jego adres..
- Już to
zrobiłem. A nawet wiem, że będzie w klubie do którego często chodzisz.
- W
Gelegenheit?
- Tak.
- O.. mam
tam zniżki na drinki. I do tego wejście za free..
- To
cudownie, szykuj się bo dzisiaj idziemy na imprezkę. - Bill spojrzał na
starszego brata z podstępnym uśmieszkiem i przymrużonymi oczami. Tom domyślił
się co jego brat knuje.
***
W końcu
ściemniło się. Na zegarze wybiła 22. Bracia Kaulitz zaczęli przygotowywać się
do imprezy. Tom założył jakąś luźną białą bluzkę z nadrukiem do tego czarna
kurtka z kapturem i szerokie jeansy. Bill zaś ubrał jeansowe rurki, czarną
bluzkę i szarą kurtkę.
- Tom tylko
uważaj na siebie.. - Powiedziała Ria patrząc w oczy swojemu chłopakowi.
Martwiła się o niego, nie wiedziała co może go tam spotkać.
-
Spokojnie, obijemy mu tylko mordę i zaraz będziemy razem z wami. - Uśmiechnął
się Tom całując swoją dziewczynę. Bill patrzał na tą sytuację i zazdrościł
bratu. Ria go strasznie mocno kochała blondyn też pragnął takiej miłości..
- Oboje na
siebie uważajcie. - Powiedziała ponownie blondynka zamykając drzwi za
chłopakami. Oni wsiedli do ciemnego samochodu Toma i odjechali. Po drodze
zajechali jeszcze po Andreasa - ich najlepszego przyjaciela. On także wiedział
o całej sprawie i również jak chłopacy chciał go nauczyć szacunku do kobiet.
***
W czasie
gdy Bill czekał na zewnątrz Tom i Andreas weszli z zamiarem odszukania Ralfa. Przed
wyjazdem Sabrina dokładnie im go opisała, na wszelki wypadek wzięli jego
zdjęcie, które pokazywali gdy pytali się jakiegoś imprezowicza czy widział tego
mężczyznę. Po kilku minutach znaleźli go siedzącego przy barze z dziewczynami.
- To jak
robimy? – Zapytał Andreas.
-
Podchodzimy, łapiemy go za szmaty i wynosimy na zewnątrz. – Odpowiedział Tom
przyglądając się brunetowi.
- A jak
będzie stawiał opór?
- Oj
Andreas to proste że wtedy walniesz mu w banie.. Idziemy. – Tom ruszył jako
pierwszy, Andreas szedł zaraz za nim. Ciemnowłosy położył mu rękę na ramieniu.
- Mamy do
pogadania kolego. – Powiedział i pociągnął go za kurtkę w stronę drzwi, Andreas
oczywiście mu pomógł, bo Ralf stawiał opór. Chłopacy postawili bruneta przed
Billem, który patrzał na niego morderczym wzrokiem.
- O co wam
chodzi? Odwalcie się. – Mówił Ralf za co Tom uderzył go z pięści w twarz.
Andreas z Billem spojrzeli na niego.
- Sorry,
nie wytrzymałem, musiałem go walnąć. – Wytłumaczył się Tom.
- I co?
Myślicie, że się Was boję? Ja też mam swoich kolegów.. Ej Sam! – Krzyknął Ralf.
A paru napakowanych kolesi otoczyło Billa i resztę. Lecz Bill nie zamierzał się
poddać. Podszedł do Ralfa uderzył go pięścią w nos, za co brunet oddał mu
kopnięciem w udo. Pozostali chłopacy rzucili się na Toma i Andreasa. Ale
ciemnowłosi poradzili sobie z nimi raz i dwa. Bill jeszcze kopał zwijającego
się z bólu Ralfa.
- Już nigdy
nie tkniesz Sabriny! Nawet jej na oczy nie zobaczysz!
- To o
Sabrinę Ci chodzi? To zwykła zdzira. – Powiedział pewny siebie Ralf, za co
dostał kopniaka w brzuch od Billa.
- Ej Bill
dobra, już starczy. – Powiedział Tom odsuwając brata od leżącego bruneta.
- Nie!
Jeszcze! Niech ten bydlak zginie! – Krzyczał Bill. Ludzie otoczyli bijących się
chłopaków i bacznie obserwowali każdy ich ruch, nagrywali, czy robili zdjęcia.
- Dobra
Bill kończ to! Bo to się źle skończy dla nas. – Tom wskazał na ludzi
trzymających w dłoni telefony komórkowe. Blondyn opamiętał się i cała
trójka szybko wróciła do auta odjeżdżając z piskiem opon.
Bardzo dziękuję za dedykację :D Tomusiek i Billuś jacy waleczni jak lwy w dżungli :D Ciekawe, czy w gazetach coś o tym będzie no wiesz nagłówki w stylu ,,Bliźniacy Kaulitz napadają na niewinnego chłopaka" lub ,,Kaulitzowie w bojowych nastrojach - bójka przed klubem" Nie moge sie doczekać kolejnego odcinka :D
OdpowiedzUsuńNowy odcinek: historia-nikoli.blog.pl
O matko! mam nadzieję że nic takiego złego się nie stanie... :) Odcinek mega i trzyma w napięciu...:D Zapraszam również do mnie na nexta!
OdpowiedzUsuń